Na czym nie warto oszczędzać w podróży

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Nikt nie chce wracać z wakacji kompletnie spłukany. Na czym jednak zupełnie nie warto oszczędzać w podróży, bo możemy później żałować?

Na jedzeniu

Zawsze warto próbować czegoś nowego. Może przywieziemy do domu nowy przepis, wzbogacimy stare dania szczyptą egzotycznych przypraw albo chociaż odkryjemy nowy sposób prezentacji potrawy? Masz unikalną szansę spróbować smakołyków których nie ma dostać w Polsce, jak świeże owoce morza, pyszne sery pleśniowe albo nawet specjalna marokańska mięta. Staram się przynajmniej raz w ciągu wyjazdu pójść do restauracji i nigdy nie żałuję.

W dawnych, głupich czasach podczas wyjazdów do Turcji czy Maroka miałam zwyczaj stołować się w McDonaldzie. Dlaczego? Bo nie ufałam czystości lokalnych restauracji i bałam się zatrucia pokarmowego. Teraz jednak jest TripAdvisor w którym wcześniej można sprawdzić, czy knajpa jest godna zaufania i co pysznego można w niej zjeść – omijam szerokim łukiem te, które mają poniżej 3,5 gwiazdek.

Na lokalnym alkoholu

Chociaż piję bardzo mało, lubię próbować lokalne trunki. Dziwi mnie jak wielu polaków pije za granicą zwykłe piwo zapominając (lub nie chcąc pamiętać) o tym, że wiele krajów wyrabia własne, niepowtarzalne alkohole. Warto zorientować się, co produkuje się i pije w danym kraju: rakiję, ouzo (polecam z Coca Colą!), porto, tequilę… Wybór jest duży, ceny niższe niż w Polsce a nawet to może poszerzyć horyzonty. Może przy okazji „wkręcimy się” w wyrabianie własnych trunków lub postanowimy zostać sommelierem…?

Na doświadczeniach

Podczas mojego wyjazdu do Paryża nie weszłam na wieżę Eiffla, bo kosztowało to 15 euro i bardzo wtedy oszczędzaliśmy. Nie weszłam na wieżę Eiffla! Żałuję tego do tej pory i ciągle myślę sobie, że mogłam po prostu nie jeść tego dnia jeśli już tak strasznie cisnęłam z pieniędzmi.

Drugim doświadczeniem które mnie ominęło był rafting na rzece Tarze w Czarnogórze. Byłam bardzo zmęczona, ale dałabym radę zacisnąć zęby i spłynąć. Wiem już, że byłoby warto bo rafting na rzece Eisack w Południowym Tyrolu był jedną z najfajniejszych rzeczy w moim życiu.

Dlatego czy masz ochotę czy nie – pozwól sobie na co najmniej jedno wyjątkowe doświadczenie: rafting, surfowanie, nurkowanie, ale także wizyta w świetnym muzeum, wypożyczenie rowerów czy wycieczka promem. Zapamiętasz to dużo lepiej niż zabytki.

Na czasie

Nigdy nie bawiłam się dobrze na tzw. “objazdówkach”, nieważne przez kogo organizowanych. Zaliczanie kolejnych atrakcji bez chwili odpoczynku i refleksji nie jest dla mnie. W Rzymie chciałam zobaczyć cały Watykan i gdy w końcu doszłam do Kaplicy Sykstyńskiej nawet nie miałam siły podnosić głowy i zrobić zdjęcie.

Chociaż może to być trudne i nielogiczne, lepiej odpuścić sobie kolejny pomnik i zostać na dłużej w miejscu, które wywarło na nas wrażenie. Obejrzeć ze wszystkich stron, podziwiać, usiąść na stopniach i patrzyć na ludzi. Albo pochodzić po wąskich uliczkach, zaglądnąć w okna, wejść do sklepików, wczuć się w miasto kosztem wejścia do, nawet najpiękniejszego, kościoła. Takie chwile sprawiają, że wyjazd jest niezapomniany.

Czego Wam zawsze życzę!

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!

  • W 100% racja. Zwykle lokalne jedzenie i picie są moim głównym celem podróży. Z zaliczaniem kościołów nie róbmy sobie jaj, tym bardziej jeśli ktoś chodzi do kościoła tylko na Wielkanoc, a objazdówki to strata kasy i energii:). teraz pytanie na czym warto oszczędzać?

    • spokojnie, już o tym pomyślałam i będzie niedługo :)

  • Próbowanie lokalnych potraw i alkoholi – zdecydowanie tak. Oryginalne atrakcje, jak wspomniany przez Ciebie rafting – również bardzo tak. To wszystko kumuluje się potem w super wspomnienia. :)

  • Dokładnie! Najbardziej bezsensowne dla mnie są objazdówki typu 7,5 tys km w 16 dni. Autostradami.

    • Cooo to jest coś takiego?! :O Masakra…

  • kingway Nowak

    Zgadzam się ze wszystkim, co tutaj napisałaś. Najbardziej lubię próbować lokalnych smakołyków :) Atrakcje (nawet nie tylko oryginalne) jak najbardziej za. Lubię zahaczyć nawet o ZOO, które niby jest kolejnym ZOO, ale jednak po raz pierwszy w danym mieście :)
    Chętnie poczytam o tym, na czym warto oszczędzać ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kinga z bloga https://kingway007.blogspot.com

  • Odkrywanie nowych smaków podczas podróży jest jednym z przyjemniejszych aspektów podróżowania. Doceniam również każdą chwilę, którą mogę spędzić w danym miejscu, nacieszyć się okolicą, szumem fal, podziwiać piękny zachód słońca. Wszystko to sprawia, że chce się żyć :)

    Pozdrawiam

  • Mogłabym się podpisać pod tym!
    A tak poza tym to świetne zdjęcia. Pachną przygodą:)

  • Zainspirowałaś mnie z tym, aby na każdym wyjeździe zrobić coś wyjątkowego, innego. Powoli do tego dojrzewam:)

  • annawdrodze.wordpress.com

    Super! Masz dokładnie takie podejście jak ja :) Zapraszam na mojego bloga. Dopiero zaczęłam, ale co tam! Bardzo fajny blog! :) annawdrodze.wordpress.com

  • Arni

    Ja zawsze staram się oszczędzać na noclegu, ale nigdy nie odmówię sobie lokalnych dań lub drinków. Według mnie, to jeden ze sposobów na poznawanie kultury danego miejsca! Zapraszam do siebie , gdzie też czasami piszę o oszczędzaniu w podróży: https://groszdogroszaodkladaj.wordpress.com/

  • KaSia Trybuła

    widze fotke z Lizbony..bylam:) zgadzam sie :) pozdrawiam

    • Ja w Lizbonie mieszkałam 5 miesięcy więc trochę tych fotek na blogu jest ;) Pozdrawiam!