Co zobaczyć w Lizbonie – przewodnik po mieście + 3 trasy zwiedzania!

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Mieszkałam w Lizbonie prawie pół roku i codziennie mnie ona zaskakiwała. Na początku było mi trudno zrozumieć to miasto i dostrzec jego piękno, ale w końcu się udało i mam dla Was właśnie to piękno, zebrane w trzech trasach po mieście. W przewodniku nie tylko dowiecie się, co zobaczyć w Lizbonie, ale też jak poczuć jej wyjątkowy klimat. Bawcie się dobrze!

Gdzie (moim zdaniem) warto zamieszkać w Lizbonie?

Moim zdaniem centrum Lizbony jest bardzo słabe na noclegi, tanie hotele są tam bardzo kiepskiej jakości. Ja bym mieszkała w Belem i dojeżdżała, albo była gdzieś po drodze między miastem i Belem. Ewentualnie jeśli musicie, to sugeruję dzielnice Santo Antonio, Campo Pequeno. Jest to subiektywna opinia ;)

Szukaj najlepszych hoteli w LIZBONIE!

Pogoda w Lizbonie

W Portugalii jest generalnie chłodniej, niż w Hiszpanii czy we Włoszech. Lizbona nie jest wprawdzie bezpośrednio nad oceanem, ale jest wystawiona na humorki “wielkiej wody”, pływanie jest przyjemne dopiero od połowy czerwca do września. W Lizbonie zdarza się całkiem sporo pochmurnych i chłodnych dni, zwłaszcza wieczorem należy pamiętać o ciepłym nakryciu. Nigdy jednak nie jest tam bardzo zimno, o śniegu nikt nie słyszał; gdy w Polsce trzyma mróz, to Lizbona jest przyjemna i łagodna.
Całkiem sporo o pogodzie pisałam tutaj, w poście o pakowaniu do Portugalii.

Poruszanie się po Lizbonie

Zapakujcie porządne buty! Lizbona jest na wysokich wzgórzach i chodzenie po nich potrafi doskwierać turyście, trzeba do tego miasta niezłej kondycji. Nie polecam niestety Lizbony osobom z małymi dziećmi w wózku, oczywiście da się, ale zwiedzanie będzie męczarnią. Raczej sugerowałabym małe miejscowości nad oceanem, w pobliżu Lizbony + kilka krótkich wypadów do miasta.

O szczegółach poruszania się po Lizbonie, komunikacji miejskiej itd pisałam obszernie tutaj.

Jedzenie w Lizbonie

O polecanych knajpach w Lizbonie powstały już dwa duże posty (w których dowiecie się również sporo o portugalskim jedzeniu i zasadach w restauracjach), polecane miejsca zaznaczyłam również na mapie w poniższym przewodniku.


Co zobaczyć w Lizbonie

Na początek ustalmy sobie jedno: Lizbony się nie „zwiedza”. Do miast często jedzie się z gotową listą miejsc i zabytków zaznaczonych na mapie. W Lizbonie to nie zadziała i zaliczając po kolei zabytki będziecie mocno rozczarowani, dlatego żadna atrakcja na poniższych trasach nie jest bynajmniej obowiązkowa. Po Lizbonie się chodzi, spaceruje, błądzi. Włazi śmiało w zaułki, siada w knajpach, w których nie mówią po angielsku, szuka „swoich” uliczek, parków, ławeczek. To jest Lizbona która Wam się spodoba, inną zostawcie na kartkach przewodników i półkach muzealnych. LECIMY!


Trasa 1: Lizbona klasyczna

Zaczynamy jak najbardziej “klasycznie”, czyli na Praça do Comércio. Kiedyś w tym miejscu znajdował się portugalski pałac królewski, ale został on doszczętnie zniszczony w trzęsieniu ziemi w 1755 roku. Chodząc po Lizbonie często będziemy sobie przypominać o tym tragicznym wydarzeniu, ponieważ znacząco wpłynęło ono na całe miasto. Na środku Praça do Comércio jest pomnik króla Józefa I, właśnie za jego czasów trzęsienie miało miejsce.

Rozglądnijmy się chwilę po placu, pod arkadami budynków, wzdłuż rzeki. Potem przejdźmy pod wielkim łukiem niby-triumfalnym u szczytu Praca do Comercio, na ulicę Rua Augusta. Jakby co, to na szczyt tego łuku można wejść!

Rua Augusta oraz plac Rossio to ścisłe centrum miasta, w którym jest dużo knajp, sklepów i innych rzeczy które interesują turystów, natomiast my skręcamy zaraz za łukiem w prawo, bo dziś w planach jest Alfama! A jako, że w tej dzielnicy urodził się Święty Antoni, to do jego kościoła kierujemy się w pierwszej kolejności. Antoni jest w Portugalii patronem nowożeńców, więc co roku w dzień jego śmierci, trzynastego lipca, odbywają się w kościele masowe wręcz śluby, bo przynosi to szczęście młodym parom. W tym terminie w Alfamie trwa też ogromne święto ku czci Antoniego, koniecznie trzeba to zobaczyć! Jeśli pora roku jest inna, to warto spróbować takiej lizbońskiej tradycji: przed kościołem stoi rzeźba świętego Antoniego, wrzucamy monetkę na księgę którą on trzyma i jeśli nam się uda – poszczęści nam się w miłości.

Za kościołem Antoniego stoi lizbońska katedra Sé, zbudowana na miejscu wcześniejszego… meczetu. Portugalia do XIII wieku była zajęta przez Maurów i do tej pory możemy odnaleźć całkiem sporo śladów ich działalności. Koło katedry jedzie malowniczy żółty tramwaj numer 28 – spokojnie, jeszcze przyjdzie na niego czas….

Teraz za to jest moment na aktywnie gubienie się w Alfamie! Jest to stara, średniowieczna dzielnica która zaskakująco dobrze zachowuje ten specyficzny klimat i urok. Ludzie siedzą na ulicach, starsze panie rozwieszają pranie, a potem gapią na turystów. W lecie niektórzy wystawiają grille na zewnątrz, dzieciaki biegają po ulicach – a to wszystko w wąskich uliczkach, między zabytkowymi domami. By poznać to miejsce, unikajmy dużych ulic i wchodźmy w małe alejki, . Jednym z moich ulubionych miejsc w Alfamie są schody Beco Cruzes, można też pójść do kościoła Santo Estêvão. Sugeruję jednak kompletny luz i po prostu błądzenie! Spotykamy się przy najsłynniejszym (i najsłoneczniejszym) punkcie widokowym w Lizbonie, miradouro 1 Portas Do Sol.

Tam odpoczywamy z widokiem na Alfamę, słuchamy chwilę muzyki jednego z grajków. Obok jest muzeum płytek azulejos, ale szczerze: na murach Lizbony są lepsze kafelki. Zanim pójdziemy na zamek, obowiązkowo przechodzimy jeszcze do drugiego punktu widokowego tuż obok, miradouro de Santa Luzia osłoniętego winoroślami.

Ok, zamek! To, co mi się podoba w lizbońskim zamku i okolicach to fakt, że tam mieszkają zwykli ludzie, za murami jest nawet szkoła podstawowa. Zanim wejdziemy na zamek właściwy, koniecznie więc przejdźmy się po uliczkach dookoła niego (obowiązkowe tutaj są zdjęcia prania oraz klatek z papużkami).

Zamek Świętego Jerzego w Lizbonie został zbudowany przez Maurów i zniszczony w trzęsieniu. Jest to stara twierdza, niestety przez lata zaniedbywana, nie znajdziemy tam żadnego muzeum. Oferuje on jednak naprawdę fajne widoki na miasto i ludzi jest trochę mniej niż na innych miradouros, ja bardzo lubię to miejsce i je polecam.

Po zwiedzaniu możemy wrócić na ulicę Sao Tome, albo wybrać drogę dookoła zamku ulicą Costa do Castelo. Kierujemy się do kościoła São Vicente de Fora. Jeśli nie mamy jeszcze dość widoków na miasto, to po drodze możemy też skręcić w lewo, w stronę miradouro da Graça, mniej znanego punktu z którego widać zamek Świętego Jerzego.

Manierystyczny kościół São Vicente de Fora jest natomiast jednym z najpiękniejszych zabytków Lizbony, więc jeśli jest otwarty, to wchodzimy! Znakomita jest zakrystia kościoła pokryta kolorowym marmurem, w Vicente są również grobowce portugalskiej rodziny Braganza.
Następnie kierujemy się na w uliczkę po lewej stronie kościoła i już jesteśmy przy kościele Santa Engrácia, który jest teraz zamieniony w Panteon Narodowy. W środku znajdują się groby zasłużonych Portugalczyków, m.in. Henryka Żeglarza i… śpiewaczki fado Amalii Rodriguez.

Przy panteonie z kopułą we wtorki i soboty odbywa się Feira da Ladra, pchli targ. Można tam wtedy nabyć różne (naprawdę bardzo różne) przedmioty, przede wszystkim antyki i używane ubrania, ale również lokalnie produkowane pamiątki. Jest to najsłynniejszy targ w Lizbonie, ale jeśli akurat na niego nie trafimy, to wystarczy się rozglądać po różnych placach, bo podobne targowiska zdarzają się w mieście bardzo często.

Na dziś kończymy, ale jeśli po drodze było coś ciekawego, to czemu by tam nie wrócić?! Alfama kryje w sobie mnóstwo niespodzianek, na przykład niesamowitą sztukę uliczną, mało znane kościoły, domy pokryte przepięknymi płytkami azulejos. Warto na uliczkach odnaleźć “swoją” Lizbonę! Dodatkowo wieczorami można posiedzieć chwilę przy kieliszku porto (lub bardziej “lizbońskiego” trunku, czyli nalewki wiśniowej ginjinha), a jeśli będziemy mieć szczęście, to może uda nam się trafić na koncert fado…

Moimi ulubionymi knajpami w Alfamie są Maria Catita z typowym portugalskim jedzeniem oraz Tasca Kome, które serwuje połączenie portugalskiej i japońskiej kuchni. Bardzo je polecam niezależnie od pory dnia.

Szukaj najlepszych hoteli w LIZBONIE!


Trasa 2: Lizbona romantyczna

Dzisiaj początek będzie stuprocentowo “turystyczny”, bo jedziemy żółtym tramwajem 28 do bazyliki Estrela! Tramwaj startuje z Praça do Martim Moniz i najlepiej wsiąść w niego na pierwszym przystanku. Jest to najsłynniejsza linia w Lizbonie która stała się wręcz symbolem miasta. 28 dzielnie wspina się na kolejne wzgórza Lizbony, przejeżdżając przez znane dzielnice: Alfama, a potem Chiado, Bairro Alto aż do Estrela. Na początku w tramwaju może być bardzo ciasno, ale potem ilość ludzi maleje, ewentualnie można podejść pieszo do bazyli Estrela, bo właśnie tam chciałabym najpierw nas zaprowadzić.

Warto dotrzeć do tego miejsca, bo katedra jest imponującą, barokową budowlą z marmurowym wnętrzem, słynna jest też szopka w katedrze wykonana z korka. Uwielbiam też park naprzeciwko tego kościoła, w którym jest kilka barów, a nawet biblioteka. Najlepszy sposób, by zacząć dzień!

Z bazyliki możemy podjechać tramwajem z powrotem do centrum lub po prostu przejść się Calcada da Estrela, a następnie na Calcada do Combro. Jest to bardzo malownicza trasa i wcale nie długa. Możemy z Combro skręcić na Rua Mal. Saldanha, by trafić na następny lizboński miradouro: Santa Catarina. Góruje nad nim pomnik morskiego stwora – Adamastora. Kawałek dalej na Calcado do Combro jest kolejka szynowa Bica, a na lewo od nas rozciąga się już druga romantyczna dzielnica Lizbony, czyli Bairro Alto. Śmiało wchodzimy w zaułki i zwiedzamy, ta wielka sieć ulic budowanych od XV wieku praktycznie do teraz, to serce Lizbony.

Spotykamy się na kawie przy miradouro de São Pedro de Alcântara, z którego rozciąga się chyba najpiękniejsza panorama na centrum miasta, Alfamę i zamek. Po drugiej stronie drogi znajduje się Convento de São Pedro de Alcântara, były klasztor którego wnętrze pokrywają ciekawe azulejos.

Przy miradouro jest też elevador de Gloria, kolejka torowa zjeżdżająca do dworca Rossio, w mieście jest całkiem sporo takich kolejek, ułatwiają one poruszanie się po stromych wzgórzach Lizbony. My nie zjeżdżamy nią, tylko idziemy na południe ulicą Misericordia, mijamy kościół São Roque, pierwszym jezuicki kościół Portugalii, który kryje w sobie kaplicę św. Jana Chrzciciela, w XVIII wieku najdroższą kaplicę Europy. Mniej-więcej tam zaczyna się kolejna dzielnica Lizbony, czyli Baixa. Ta okolica została doszczętnie zniszczona w 1755 roku, a następnie przebudowana w nowoczesny sposób, dodatkowo konstrukcja budynków chroni je przed ewentualnymi trzęsieniami.

Ruch na ulicy Misericordia może nieźle dać popalić, lepiej jak najszybciej skręcić w lewo i mniejszymi uliczkami dotrzeć do Largo do Carmo, uroczego placu przy Convento do Carmo. Z tego gotyckiego kościoła pozostały jedynie ruiny i jest on symbolem lizbońskiego trzęsienia, ale też bardzo popularnym miejscem dzięki swojej aurze tajemnicy.

Możemy również przejść do słynnej XIX-wiecznej windy Santa Justa, jeśli oczywiście nie mamy jeszcze dość widoków na miasto. Jechanie windą na jej wyższy poziom kosztuje (tam i z powrotem) 5,15 euro, ale można również wejść na jej platformę widokową od strony Largo do Carmo (wejście na platformę kosztuje 1,5 euro).

Z tego miejsca jest właściwie jeszcze kilka opcji na zakończenie dnia. Jeśli jesteśmy zmęczeni, to możemy pochodzić po okolicy, wstąpić do słynnej A Brasileira (kiedyś sklep z egzotycznymi towarami z Brazylii, dzisiaj kawiarnia); odwiedzić najstarszą księgarnię na świecie: Bertrand; kupić pamiątki w A Vida Portuguesa (najpiękniejszy sklepik z pamiątkami); pokłonić się poecie Camões na placu jego imienia.

Możemy zejść stromymi schodkami na plac Rossio i oglądnąć piękny dworzec, a potem wejść w uliczkę po lewej od teatru, górującego nad placem, i wypić nalewkę ginjinha w barze. Te miejsca to najpopularniejsza część Lizbony, zarówno turystów, jak i Portugalczyków będzie tam co niemiara, a co za tym idzie: kieszonkowców. Bawcie się dobrze, ale uważajcie!

Jeśli natomiast sił jeszcze sporo, to fajnie jest się wybrać na szczyt zielonej Avenida da Liberdade, do parku Eduardo VII i punkt widokowy z żywopłotami. Dzień najlepiej jest skończyć podziwiając widoki na jednym ze swoich ulubionych miradouros lub… w jednej z knajp Bairro Alto, gdzie imprezy mogą trwać do białego rana!


Trasa 3: Belem ukochane!

Tak tak, dzisiaj wybieramy się do miejsca które ja kocham najmocniej, które jest sednem Lizbony i którego nic nie przebije.

Belem to jakby osobne już miasto, ale znajdują się tam dwa najsłynniejsze i na pewno najpiękniejsze zabytki, a dodatkowo dzielnica jest po prostu CUDOWNA. Przestrzenna, zielona, spokojna, kolorowa… nie wolno jej pominąć.
Do Belem jedzie się tramwajem lub autobusem na przykład z Praca do Comercio, ok. 40 minut.

Wysiadamy na przystanku Belem Jeronimos i jesteśmy od razu przy fantastycznym Mosteiro dos Jerónimos, czyli Klasztorze Hieronimitów. Jest to perła stylu manuelińskiego, spotykanego wyłącznie w Portugalii. Aktualnie budynek jest świecki, ale można go zwiedzać, najlepiej jak najwcześniej rano, przed przybyciem wielkiej ilości turystów. Właściwie jedyne, co się zwiedza to krużganki, za to bardzo warto, w życiu czegoś takiego nie widzieliście. Jeśli bym miała wybrać jedno miejsce które warto zobaczyć w Lizbonie, to byłby to właśnie ten klasztor.

W innych częściach Jeronimos jest muzeum archeologiczne oraz muzeum morskie, jeśli nam się nie spieszy, to to drugie jest całkiem ciekawe. Następnie idziemy nad wodę, do pomnika Odkrywców, wystawionego słynnym portugalskim odkrywcom, oczywiście. Budowla mająca przypominać statek otoczona jest 33 ogromnymi postaciami odkrywców, kartografów, artystów, misjonarzy itd. Na samym przedzie stoi Henryk Żeglarz, uważany za twórcę portugalskiego imperium kolonialnego. Warto też wejść na szczyt pomnika, stamtąd jest widok na całe Belem.

Stamtąd idziemy nad wodą do drugiego wspaniałego zabytku manuelińskiego: Torre de Belem. Ta charakterystyczna, nieco przysadzista wieża pokryta kamiennymi zdobieniami, jest niekwestionowanym symbolem Lizbony. Z tego miejsca wyruszał Vasco da Gama (w Portugalii nie było Kolumba, pamiętajcie), tutaj przypływały statki z kolonii portugalskich, wypełnione złotem i szlachetnymi kamieniami. W środku Torre nie jest niestety zbyt ciekawe.

Jeżeli jest już pora obiadowa, to mam naprawdę super propozycje jedzonka w okolicy: pierwsze za Torre de Belem, restauracja Darwin’s Cafe (bardzo eleganckie miejsce, jedzenie przepyszne!), druga to ech, Enoteca de Belem. Wzdycham, bo to jest po prostu super knajpa. Nie dość, że cudownie tam gotują, to jeszcze jakie tam jest wino! Sto procent portugalskie, mnóstwo opcji, i pan Nelson pomoże dokładnie wybrać najpyszniejsze. Obydwie knajpy to całkiem drogie opcje, ale jeśli to ma być jeden porządny i pyszny posiłek w Lizbonie, to w którymś z tych miejsc zdecydowanie, nie ma co wydawać kasy w pułapkach na turystów 2. Wznieście ode mnie toast, ale na deser idziemy…

…do najsłynniejszej ciastkarni Portugalii! Widać ją z daleka, bo ustawia się tam ogromna kolejka, to oczywiście Pasteis de Belem. Moim zdaniem bardzo warto tam zjeść słodkie i tłuściutkie tarty jajeczne – pasteis de nata – są przepyszne. Tylko muszą być świeże, nie kupujcie na zapas, serio. Zjeść można w knajpie albo w parku naprzeciwko, a jeśli kolejka jest zbyt duża, to warto przyjść chwilę później, szybko idzie.

Następnie opcji jest całkiem sporo i można je dopasować do siebie:
Ogród Tropikalny w Belem – rzadko odwiedzany przez turystów ogród, więc stanowi świetne miejsce na relaks, zwłaszcza jeśli jest gorąco
Pałac prezydencki  prawdziwy i aktualnie używany przez prezydenta pałac, który można zwiedzać
Muzeum Powozów – przeniesione do nowego budynku, jest tam wielka kolekcja karet i powozów z różnych epok
MAAT: muzeum sztuki, architektury i technologii. Jest w dawnej elektrowni i najsłynniejsze tam są wystawy i eksperymenty o wytwarzaniu prądu
CBB – muzeum sztuki współczesnej, wejście za darmo
prom na drugą stronę Tejo! Kosztują 2,30 euro w dwie strony, a można podziwiać całą dzielnicę Belem! Zdecydowanie najfajniejsza opcja

Pełna lista tego, co zobaczyć w Belem jest tutaj:

Jak najbardziej polecam też błądzenie po uliczkach Belem, sąsiedniej Ajuda czy dzielnicy ambasad Restelo 3, ta cała okolica bardzo różni się od Alfamy czy Bairro Alto i możliwe, że spodoba Wam się bardziej niż centrum… tak, jak mi się spodobała. Super jest też przejść się wzdłuż rzeki i po prostu odpoczywać! Można dojść do mostu 25 kwietnia i doków Santo Amaro, tam zjeść późny obiad nad wodą w knajpie 5 Oceanos, lub iść do Lx Factory które jest niedaleko.

Belem pomnik odkrywców

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła wycieczki nad ocean… Dlatego polecam! Wsiadamy na stacji “Belem” lub “Alges” w dowolny pociąg w stronę przeciwną do Lizbony i jak zobaczymy fajną plażę, to wysiadamy. Ja uwielbiam: Carcavelos, Estoril, a przede wszystkim cudowne kurortowe miasteczko Cascais! Jest jedynie 20 minut od Belem, więc jeśli jest dopiero popołudnie, to czasu jak najbardziej wystarczy. Nie, nie jest to strata czasu, Cascais jest fantastyczne. Ale na wieczór wracamy do Belem, bo po prostu nie ma nic przyjemniejszego na świecie, niż wieczorny spacer nad wodą… Magia!


Inne miejsca, które warto zobaczyć w Lizbonie

Pałac Fronteira Lizbona

Pałac Fronteira

KONIECZNIE. Jest to mój ulubiony, a tak mało znany zabytek w Lizbonie. Prywatny pałac i ogród rodziny markizów Fronteira-Mascarenhas pokryte przepięknymi, zabytkowymi azulejos z różnych epok. To miejsce robi po prostu kolosalne wrażenie, które potęguje tylko intymna atmosfera zamku. Więcej infomacji i godziny otwarcia tutaj.


Oceanarium oraz Parque das Nações

Parque das Nações jest nowoczesną dzielnicą Lizbony zbudowaną specjalnie na Expo 1998. To kompletnie inna twarz miasta, tak bardzo od Alfamy czy Belem. Najsłynniejszy w Oriente jest biały, strzelisty dworzec kolejowy, fajnie też przejść się wzdłuż brzegu rzeki, a nawet pojechać kolejką linową nad wodą (przepiękne widoki o zachodzie słońca!). W Oriente jest również Oceanarium z ogromnym akwarium na środku, w którym pływają rekiny, samogłowy czy manty.


Cmentarz Prazeres

Powstały w XIX wieku podczas epidemii cholery, na cmentarzu jest pochowanych wielu wybitnych Portugalczyków. Bardzo charakterystyczne dla Prazeres są wielkie, białe grobowce i stojące między nimi cyprysowe drzewa.


Lx Factory

Kiedyś wielki ośrodek przemysłowy, dzisiaj fabryki zamieniono na sklepy, restauracje, galerie sztuki… Lx Factory jest przeciekawym miejscem w którym tętni życie nowoczesnej Lizbony, najlepiej przyjść tam wieczorem, gdy uliczki są pełne ludzi!


Time Out market

Stary targ przerobiony na wielką przestrzeń restauracyjną, po dwóch stronach są przeróżne knajpy, a jedzenie można zjeść przy wspólnych stołach. Bardzo ciekawe miejsce, w którym można spróbować różnego rodzaju potraw.


Christo Rei

Przechadzając się nad brzegiem rzeki Tejo na pewno zobaczycie po drugiej stronie ogromny pomnik Jezusa, przypominający Chrystusa Odkupiciela z Rio de Janeiro. Nie przypadkowo: biskup Lizbony podjął decyzję budowy pomnika właśnie po wizycie w Brazylii. Jest tam również sanktuarium, ale jeśli nie jesteście zainteresowani zwiedzaniem obiektów sakralnych, to nie znajdziecie tam nic ciekawego prócz widoków na Lizbonę. Do Christo Rei jedzie autobus miejski 753. Niestety z promem jest trochę trudniej, bo Jezus jest dużo wyżej niż przystanek.

W poniższym poście są pomysły na wycieczki jednodniowe po okolicach Lizbony, szczególnie SINTRA jest warta uwagi!


Muzea w Lizbonie

  • Museu Nacional de Arte Antiga – czyli sztuki dawnej (średniowiecznej), spora kolekcja obrazów z Portugalii i całej Europy, ale również meble, rzeźby, naczynia
  • Museu Calouste Gulbenkian – ogromna kolekcja magnata olejowego Gulbenkiana, na którą składa się zarówno sztuka starożytna, jak i dzieła modernistyczne czy fotografie
  • Museu Nacional do Azulejo – muzeum kolorowych kafelków azulejos, pokrywających ściany domów w Portugalii. Równie dobrze można się jednak przejść po mieście i poszukać ciekawych płytek samemu
  • Museu do Fado – muzeum tradycyjnej muzyki portugalskiej fado, w którym można dowiedzieć się o historii fado, posłuchać utworów z płyt lub na żywo
  • Museu Nacional de História Natural e da Ciência – muzeum historii naturalnej, tuż obok jest też ogród botaniczny

Szukaj najlepszych hoteli w LIZBONIE!

  1. Miradouro oznacza po portugalsku „Punkt widokowy”, więc będę używać tych nazw zamiennie, ok?
  2. W Enotece niestety zazwyczaj trzeba rezerwacji, ale koło 15 jest zazwyczaj sporo miejsca
  3. Eeeech, moja dzielnia… Taka piękna…

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!

  • Marta Niedzielska

    Lizbony się nie zwiedza. Masz absolutną rację.
    Próbowałam z twoimi trasami ale faktycznie trudno się ich trzymać. Lizbona aż kusi żeby zbaczać, zaglądać, myszkować i szukać własnych miejsc.
    Niemniej wszystkie artykuły o Lizbonie były dla mnie cenną wskazówką. Dziesiątki kilometrów za mną i setki cudownych wspomnień.
    Zajrzę jeszcze nie raz i z przyjemnością poczytam o nowych kierunkach:)

    • Trasy to tylko sugestia, jakąkolwiek by ścieżkę nie wymyślić to i tak będzie mnóstwo miejsc po drodze do których po prostu chce się wejść :)
      Życzę wielu cudownych podróży Marta!

  • dziękuję za wszystkie wskazówki Andrzej!!! :)

  • Emilia

    Wróciłam z Lizbony niespełna dwa tygodnie temu, na Twój blog trafiłam przeglądając własne zdjęcia i szukając dodatkowych informacji,żałuje że tak późno bo świetnie napisany z bardzo cennymi i praktycznymi wskazówkami. Wszystko się zgadza, ze swojej strony dodam że warto wybrać kwiecień na zwiedzanie, temperatura +26, ciepłe wieczory i duużo mniej turystów, nawet w Sintrze. Niestety nie dotarłam do Pałacu Fronteira czego ogromnie żałuję. Po tej pomyślnej konfrontacji na pewno będę tu zaglądać. Pozdrawiam serdecznie.

    • pałac jest dość daleko od centrum i mało znany, żeby go zwiedzić trzeba specjalnej wyprawy :) Dzięki wielkie za wskazówki oraz miłe słowa, no i oczywiście zapraszam ponownie Emilia!

  • świetna relacja! piękne zdjęcia i wspaniała pomoc dla mojej podróży w lipcu! dzięki! :)

  • Julita

    Za trzy tygodnie z malym hakiem wykorzytsam te rady na pewno :-) Juz się nie mogę doczekac, kiedy obejrzę to codowne miasto.

  • W październiku planuję urlop w Lizbonie – mieszkanie zarezerwowane juz przez airbnb, ale miejsca, które polecasz zobaczyć lub odwiedzić na jedzenie – zapisuję do listy z zapiskami „co zwiedzić”. :) Nie moge się doczekać i bije brawo za świetny wpis. Pozdrawiam!

  • Hanna

    Witam serdecznie :) Planuję wyjazd do Lizbony w roku 2018. Nie wiem jeszcze w jakim miesiącu tam się udam. Czy maj jest dobrym okresem? A może wrzesień? Jestem osobą po sześćdziesiątce i podróżuję głównie wiosną lub wczesną jesienią. Oglądając zdjęcia z Lizbony, trafiłam na Pani blog. Zaczęłam czytać i szybko porwał mnie przyjemny i czytelny przekaz. Czuję się jakbym wędrowała z Panią uliczkami Lizbony :) Zapisałam sobie link i będę tu często wracać. Pozdrawiam Panią serdecznie i gratuluję; blog jest świetny :)

    • najlepszy jest wrzesień i październik, wtedy jest dużo mniej turystów i nieco taniej, a pogoda rozpieszcza! W maju jeszcze może nie być tak ciepło, polecam wtedy np. Włochy :)
      Dziękuję też za miłe słowa, cudownie je czytać! Zapraszam jak najczęściej i życzę wielu wspaniałych podróży! :)

  • Bom dia, Portugal!

    Podoba mi się Twoje niebanalne podejście do Lizbony. A zwłaszcza trasa romantyczna :)

  • Ola

    Ile mniej wiecej zajmuje przejscie z Praça do Comércio do Zamku Sw. Jerzego?

    • Zależy jak szybko idziesz i którą drogą (a jest ich wiele), ale od 15 minut do godziny ;)

      • Ola

        Ok, dziękuję. Będę w Lizbonie tylko dwa dni i zastanawiam się, czy zdążę zrobić te 3 trasy :)

  • Hej Aga, dzięki! :) Myślę, że w 4 dni jesteś w stanie spokojnie zrealizować swoje plany :)
    Belem + Cascais + Guincho super, jak najbardziej realny plan :)
    Między Lizboną i Belem odległość jest dość duża i z buta będzie ok. godziny, więc może lepiej podjechać tramwajem lub autobusem :) W samym centrum Lizbony te odległości są dość mylące, bo miasto jest na wzgórzach i co chwilę musisz się wspinać na górkę, więc czas zwiedzania się wydłuża. Ale ja tam uważam, że spokojnie 1 dzień na Lizbonę starczy!
    Trzymam kciuki za pogodę i za wyjazd! Pozdrawiam!

    • Aga

      Dzięki za odpowiedź! Tak, do Belem (lub najpierw Cascais, a w drodze powrotnej Belem) podjadę komunikacją, ale samo centrum Lizbony z buta przejdę. Może spalę słodkości i wieczorne kolacje :D

  • Ania Ch-k

    Olu, super blog. Właśnie wróciłam z krótkiej podróży po Portugalii. Z mężem i przyjaciółmi korzystaliśmy z Twoich rad i tras. Wyszło super :) Po raz ostatni kupiłam przewodnik książkowy ;) Dziękuję i pozdrawiam

  • magda

    Hej :)

    od niedawna czytam Twojego bloga i juz 2 dni temu zamowilam w preorderze Twja ksiazke :) juz sie nie moge doczekac az przyjdzie :)

    Mam pytanie, co do 2 trasy – gdzie w jej pobliżu polecasz wybrać się na obiad? Oraz, czy wiesz jak z ostatniego punktu tej terasy (Palaci Foz) dostać sie do arku Eduardo VII?

    Z góry Ci dziękuję :) <3

    Magda

    • Z Palacio Foz po prostu Avenida da Liberdade do góry :D
      Co do jedzenia, to poszukaj proszę postów o restauracjach w Lizbonie, myślę że tam coś znajdziesz :)