7 rozwiązań z Hong Kongu, które przydałyby się w Polsce (i Europie)

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Hong Kong wchłonął mnie całkowicie: jest kolorowy, chaotyczny, niesamowity, inny niż cokolwiek co kiedykolwiek znałam. Tyczy się to wielu dziedzin życia, ale z zafascynowaniem obserwuję pomysły mieszkańców na przystosowanie się do życia tego miasta. Wiele z tych rozwiązań zdecydowanie przydałyby się w Europie! 

Niekończące się dolewki herbaty

Zacznę od czegoś prostego: dolewki herbaty. Zazwyczaj za herbatę płaci się tutaj koło 5-10 dolarów hongkońskich (2-5 złotych) i potem po prostu można sobie dolewać z dzbanuszka tyle, ile się chce. Ich to prawie nic nie kosztuje, a fajnie jest stale mieć coś ciepłego do picia i nie musieć co chwilę zamawiać. Wiadomo, że w Azji pije się dużo więcej herbaty, ale w Polsce mogliby dolewać chociaż wody.

Płyn do odkażania rąk

Na pierwszy rzut oka może się wydawać odwrotnie, ale mieszkańcy Hong Kongu mają fioła na punkcie higieny miejsc publicznych typu sklepy, metro, hotele itd1. Co najmniej raz dziennie dezynfekują schody ruchome i windy, noszą maseczki w trakcie przeziębienia by nie zarazić innych, wszędzie wiszą nawet plakaty proszące, by nie kichać w stronę innych ludzi – i dobrze, bo to wielkie miasto i wirusy roznoszą się dużo szybciej. W wielu miejscach są też dozowniki z płynem do odkażania rąk – nic szczególnego, po prostu trochę alkoholu i perfum, a od razu jest czyściej i przyjemniej.

Taśmowa obsługa w restauracjach i płacenie przy wyjściu

Tu w wielu restauracjach obsługa wygląda tak:

  • kelner wybiera Wam miejsce i od razu daje karty (lub menu leży na stoliku)
  • wybrane dania zaznaczacie na osobnej karteczce – dania mają numerki i często na menu są po angielsku, co eliminuje nieporozumienia językowe
  • nabijają szybko potrawy, podliczają cenę i podają rachunek. Jeśli chcecie coś dodatkowo zamówić to nie ma problemu, trzeba zaznaczyć na kolejnej karteczce
  • ekspresowo przynoszą potrawy
  • jecie, pijecie a potem z rachunkiem idziecie do kasjera przy wyjściu

W ten sposób cały proces odbywa się bardzo szybko i praktycznie na nic się nie czeka.

Pokrowce na parasolki

W Hong Kongu pora deszczowa potrafi dać nieźle w kość i parasolka jest w tym mieście „must have”. Przy wejściach do wielu budynków ustawione są więc podajniki z takimi długimi plastikowymi workami do których można włożyć przemoczoną parasolkę i więcej się o nią nie troszczyć. Z tego co widziałam, dużo osób używa tych woreczków wiele razy.

Biurowce to przestrzeń publiczna

Super najlepsza sprawa! W Europie zazwyczaj do biurowców nie wolno nawet wchodzić, przy wejściu przywita Was strażnik z żądaniem przepustki. Tutaj muszą trochę rozsądniej wykorzystywać przestrzeń i budynki bardzo często mają taki układ, że biura zajmują wyższe piętra, a na dole jest przestrzeń publiczna. Spotyka się nawet takie rozwiązanie: w podziemiach metro, wyżej galeria handlowa, trochę wyżej hotel a na samej górze: biura (taki układ ma na przykład budynek IFC w Central). Nie sądzę, by przeszkadzało to w bezpieczeństwie, za to jest dużo wygodniej.

Pasy ruchu na dwóch poziomach

Prosta sprawa: nad drogą poprowadzony wiadukt na którym ruch odbywa się w drugą stronę. W ten sposób każda strona ma po kilka pasów i korki rzadziej się tworzą. Są nawet trzypoziomowe ulice: na samym dole ruch w dwie strony, wyżej dwupasmówki po których można szybciej pojechać. Super rozwiązanie dla gęsto zabudowanych osiedl, np. w Krakowie.

Kładki i chodniki dla pieszych

W Hong Kongu nie czuję się ignorowana jako pieszy. Jest mnóstwo kładek którymi można bezpieczniej przejść przez jezdnię, albo które są poprowadzone równolegle nad drogą, by nie tworzyć zbyt dużego ruchu na chodniku. Takie rozwiązania są wręcz są normalne w stromej dzielnicy Central. Ten wybór wynika też z ilości ludzi: na pasach zbierałoby się pewnie za jednym razem po dwieście osób.


A na koniec rozwiązania jakie wprowadziłabym do HK:

  • więcej parków!
  • niektóre uliczki zamknięte dla ruchu samochodów
  • pasy ruchu dla pieszych

Które rozwiązanie najbardziej chcielibyście widzieć u siebie? :)

  1. Ok, nie tyczy się to biedniejszych dzielnic daleko od centrum

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!

  • Zu

    Wszystko wygląda bardzo elegancko, szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego po HK, ale pierwsze rozwiązanie bardzo chętnie widziałabym u nas. Biorąc pod uwagę, że kubek/maleńki dzbaneczek herbaty w centrum Wwy to nawet 10 zł, nie uśmiecha się szczególnie zamawiać jej po raz drugi (o ile w ogóle zostanie zamówiona po raz pierwszy), a przy dłuższej wizycie nie wystarczy :(

    • Hong Kong jest bardzo eleganckim miastem, są miejsca w których jest bardziej azjatycko, ale ogólnie mega super miasto i na pewno dobrze „wprowadzenie” do Chin :)
      Co do herbaty to zgadzam się zupełnie, bardzo lubię pić herbatkę więc te dzbanuszki (albo nawet tylko kubeczki) to zawsze za mało!

  • Ania

    w ramach ciekawostki – z tego co kojarzę to rozwiązanie z parasolami jest w Londynie w sklepie M&M’s :) przy wchodzeniu pracownik bierze od Ciebie parasol i wkłada właśnie do takiej folii, też mi to bardzo przypadło do gustu!

    • ooo, w Londynie spokojnie mogłoby się przyjąć w każdym miejscu :) Te mokre parasole to na pewno problem dla sklepów bo w środku jest wilgoć szybko, a tu takie proste rozwiązanie :)

  • Sporo z tych rzeczy jest również w Korei Południowej:)
    A dają w Hong Kongu za darmo wodę w restauracjach? M. in. właśnie to mnie w Korei zachwyciło i byłoby miło, gdyby i u nas tak robili.

    • Nie dają, pewnie dlatego że kranówa w HK nie jest zbyt dobrej jakości ;) Już niedługo się przekonam jak jest w Korei! :)

  • Podoba mi się ten pomysł z kartami w restauracjach!

  • Przyjazne Życie

    Dolewki herbaty! Dla mnie numer jeden uwielbiam tej napój i zawsze mi go mało :D

  • „Kładki i chodniki dla pieszych” dokladnie!
    kiedy bylismy w Tajlandii to myslalam ze to jest rewelacyjny!