Zdjęcia w muzeum: jak sprawić, by znajomi chcieli je oglądać

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Na pewno podczas wakacji odwiedzacie muzea i, tak jak wszyscy, staracie się tam robić zdjęcia. Założę się jednak, że większość z Was niechętnie wraca do swoich muzealnych zdjęć (poza selfie) bo po powrocie do domu uznaje je za nudne. Znam jednak sposoby na urozmaicenie fotografii z muzeum, sprawienie że będą ciekawsze nie tylko dla nas, ale również dla bliskich którym je pokazujemy.

Przygotowania przed wyjściem

W niektórych muzeach pod żadnym pozorem nie wolno robić zdjęć o ile nie wykupicie biletu „dla fotografa”. Teraz wiele osób to oczywiście „obchodzi” fotografując telefonem, szanujmy jednak zasady obowiązujące w danej instytucji oraz ludzi w niej pracujących. Takie wyjmowanie aparatu „ukradkiem” jest może też być denerwujące dla innych odwiedzających którzy chcą w spokoju podziwiać wystawy.

Za to praktycznie w każdym przypadku w muzeach nie wolno używać statywu ani fotografować z fleszem (błagam, sprawdźcie wcześniej w swoim aparacie jak się go wyłącza, nie ma nic gorszego niż flesz w ciemnym muzealnym pomieszczeniu). Do niektórych budynków nie wolno też wchodzić z dużą torbą więc wniesienie większego sprzętu fotograficznego odpada, a dodatkowo swoje inne cenne rzeczy musimy zostawić w szatni. Zawsze warto przed wyjściem sprawdzić jakie zasady stosuje dane muzeum – jeśli nie ma tych informacji na jego stronie, to można poszukać w recenzjach na TripAdvisor lub Google.

Technika

Wewnątrz muzeów często jest dość ciemno, przez co zdjęcia mogą być „ruszone”. Zazwyczaj staram się trzymać poniżej czasu naświetlania 1/60, chociaż nawet wtedy trzeba stabilnie przytrzymać aparat i nacisnąć spust migawki „na wydechu”. Chcąc utrzymywać stały czas naświetlania wybieram tryb „priorytet czasu” w aparacie.

W bardzo ciemnych pomieszczeniach aparat będzie też ustawiał bardzo wysokie ISO – czasem tak wysokie, że niestety zniekształci szczegóły fotografowanego obiektu.

Dodatkowo dochodzi oczywiście kwestia mojego ulubionego balansu bieli, czyli zbyt żółte kolory na fotografii, zabarwionej światłem muzealnych żarówek. Oczywiście możecie to ustawić w ramach możliwości (odsyłam do tego posta), natomiast jest to wyzwanie dla aparatu i pytanie do fotografa czy ruszone, ciemne, zaszumione i żółte zdjęcie w ogóle jest sens robić? A może lepiej kupić sobie album z reprodukcjami wykonanymi w dobrym oświetleniu i cieszyć się z profesjonalnych zdjęć? 1

No i ten nieszczęsny flesz. Czy ktokolwiek widział kiedykolwiek dobre zdjęcie z użyciem fleszem z telefonu? To naprawdę nie wygląda dobrze.

Co fotografować?

Wbrew pozorom, właśnie tutaj zaczynają się schody! W świecie sztuki jest duża dyskusja o tym czy właściwie powinniśmy fotografować obrazy. Na płaskiej fotografii nie utrwalimy pociągnięć pędzla, nie oddamy wielkości dzieła czy uczucia jakim jest oglądanie obrazu na żywo. Największym jednak problemem są kolory: matryce aparatów różnie rejestrują kolory i zazwyczaj są one bardzo dalekie od zamysłu artysty! Wyszukajcie dowolny obraz w Google Images i zobaczycie dobrze o czym mowa. Czy wobec tego nie lepiej jest kupić właśnie album lub chociaż pocztówkę by móc podziwiać dzieło w kolorach najbardziej zbliżonych do oryginału? A może lepiej fotografować to, co na nas robi największe wrażenie, jakoś nas inspiruje i sprawia, że chcemy zapamiętać obraz na dłużej? Niekoniecznie wtedy będą to najsłynniejsze dzieła w kolekcji muzeum. Warto też wtedy sfotografować tabliczkę z podpisem, by nie zapomnieć o danym artyście.

Z tego powodu przed zrobieniem jakiegokolwiek zdjęcia w muzeum zadaję sobie pytanie: po co mi to w ogóle? Czy naprawdę będzie mi się chciało przeglądać setki fotografii dzieł? Być może bardziej skorzystam starając się jak najpełniej doświadczyć moment obcowania ze sztuką/nauką/historią? Dlatego moim głównym hasłem w muzeum jest „jak najmniej”.

Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku rzeźb lub innych obiektów w muzeum, chociaż i tutaj warto się zastanowić czy takie fotografie są nam potrzebne. Jeśli uznamy że tak, warto popróbować różnych kątów fotografii, ująć nietypowy szczegół który nas zainteresował i do którego będziemy chcieli wrócić w przyszłości. Dzięki takiej obserwacji wzbogacamy wręcz naszą wizytę w muzeum. Chociaż ja często fotografuję też przedmioty które po prostu wydały mi się zabawne, jak porcelanowy bażant na zdjęciu poniżej.

Jak urozmaicić zdjęcia z muzeum

Mimo wszystko naprawdę lubię uwieczniać „uczucie” bycia w danym muzeum. Każdy budynek jest inny, wystawy są różne, jest więcej lub mniej ludzi. Są korytarze które zdają się ciągnąć w nieskończoność, są sale wypełnione dziwnymi obiektami, ciekawe podłogi czy drzwi, często sam wystrój muzeum jest piękny. Uchwyćmy elementy charakterystyczne do danego miejsca, w ten sposób też będziemy lepiej pamiętać atmosferę wizyty.

Oczywiście nieco inaczej wyglądają zdjęcia robione w odwiedzanych pałacach, a inaczej w „typowych” galeriach sztuki. Gdy odwiedzam dane miejsce by oglądać jego spektakularne wnętrze, fotografuję szerokim obiektywem by pokazać dekoracyjność i piękno pomieszczeń.

Cieka może być również widok z odwiedzanego miejsca, szczególnie gdy połączymy go z jakimś dziełem znajdującym się w galerii lub z elementem wystroju samego muzeum:

Największą przyjemność sprawia mi jednak fotografowanie… ludzi. Sporo odwiedzających unika pokazywania innych turystów, czeka z uwiecznieniem dzieła na to, że ktoś im odsłoni, zejdzie z kadru. A właśnie odwiedzający są najciekawsi! Ich skupione czy roześmiane twarze, reakcje i interakcje z obiektami w muzeum. W innych ludziach widzimy też siebie i lepiej pamiętamy emocje które nam towarzyszyły.

Dzięki umieszczeniu na zdjęciu człowieka możemy też pokazać skalę. W ten sposób osoba oglądająca nasze zdjęcie z muzeum będzie wiedziała jaki jest rozmiar oglądanego przedmiotu.

Super sprawa jest też z tym, że tak dużo osób fotografuje telefonem, „wpycha” te ekrany w dzieło, kadruje, robi sobie selfie. Dla mnie zdjęcie zdjęcia a nawet właśnie kilka świecących ekranów telefonów to super motyw i z przyjemnością wynajduję różne sposoby na pokazywanie tego.

W muzeum jest mi też dość łatwo robić ludziom zdjęcia „z przyczajki” czyli tak, żeby nie wiedzieli że są fotografowani. Po prostu tak dużo osób teraz robi zdjęcie za zdjęciem, że mogę udawać, że fotografuję coś w oddali.


Odwiedzając muzeum starajmy się przede wszystkim pamiętać o powodzie naszej wizyty w tym miejscu i niech zdjęcia będą na drugim (lub kolejnym) miejscu. A jeśli już fotografujecie, to starajcie się uchwycić to, co dla Was w tym muzeum jest naprawdę ważne i co naprawdę chcecie zapamiętać. Powodzenia!

  1. Tutaj znajdziecie informacje jak mniej-więcej robić prawidłowe zdjęcia dzieł sztuki, chociaż w przypadku fotografów zatrudnianych przez muzeum jest to dużo bardziej skomplikowane

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!

  • Zu

    Gdybym miała napisać post na ten temat, napisałabym chyba to samo, zgadzam się całkowicie :P Z fotografowaniem w muzeum jeszcze jeszcze taki plusik, że jak się trafi na jakąś mniej ciekawą wystawę, można zawsze poeksperymentować fotograficznie. W Rijksmuseum (w którym akurat wybrałam te wystawy, które ogromnie mi się podobały, ale zawsze przechodzi się przez te mniej ciekawe) i muzeum morskim w Amsterdamie zafascynowałam się freelensingiem i bliskimi fotografiami rzeźb :)

    PS. Pamiętam jak pokazywałaś zdjęcia z Rijksmuseum na snapie :D

    • oooo, a ja nawet nie wiem że mnie oglądasz na snapie! :D Tak, zgadzam się z tym co dodałaś że jak się źle trafi to można to spróbować jakoś ciekawie ująć :)

      • Zu

        wtedy oglądałam, teraz z aplikacji korzystam tak rzadko, że właściwie jak raz na dwa – trzy tygodnie coś obejrzę, to będzie niezły wynik :P

        • a ja nawet nie wrzucam teraz bo w sumie są InstaStories i chyba się tam przeniosę… jakoś łatwiej jedną apkę otwierać niż dwie, a dodatkowo te reklamy na Snapie mnie taak wkurzają :(

          • Zu

            na insta też są reklamy, ale dokładnie z tego samego powodu nie korzystam ze snapa – łatwiej jedną aplikację. + brak czasu na oglądanie, bo odkąd jest insta, to już tyle osób jest do obserwowania, że aż się nie chce zaczynać :P

  • Problem z muzeami jest taki, że najczęściej mam za mało czasu, a za dużo dzieł „które zawsze chciałem zobaczyć”. Pozostaje tylko fotografia i wspomnienia. Moja mała głowa zapamiętuje niestety tylko największe perły. Wszystkim polecam Google Arts & Culture, są tam dobrej jakości zdjęcia/skany wielu muzeów na świecie!

  • Agnieszka/zależna w podróży

    Kolejny super wpis Ola. Dzięki! Ten szerokokątny obiektyw jest już długo na mojej liście i w końcu muszę go nabyć.

    • Dziękuję Agnieszka! :) Ja robię wszystko szerokim, najbardziej lubię mieć 18mm i cisnąć krajobrazy nim, na takich zdjęciach jest od razu uczucie „bycia” w tym miejscu :)

  • Marysia Gwarda

    Super pytanie „Czy będzie mi się to chciało oglądać?” – często o nim zapominam w czasie zwiedzania i fotografuję dosłownie wszystko, haha!
    Rady jak zwykle bardzo przydatne, mam nadzieję, że mój Panasonic podoła :D