Villa Akiko. Żałuję, że dopiero teraz tu trafiłam!

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Jest jedno miejsce, którego nie odwiedziłam podczas pisania swojej książki. Miejsce, o którym dużo słyszałam od innych gospodarzy, czytałam o nim w Internecie i od razu wiedziałam, że jest dla mnie. Niestety, wcześniej nie udało się zgrać terminów, ale kiedy dwa tygodnie temu przekroczyłam próg Villi Akiko, od progu wiedziałam, że to strzał w 10. I że będę tu przyjeżdżać jeszcze wiele, wiele razy.

W drzwiach przywitała mnie sama pani Akiko Miwa, promiennie uśmiechnięta Japonka, która mówi o sobie, że jest góralką. Po raz pierwszy odwiedziła Polskę w 1989 roku i podczas spaceru po Gorcach trafiła dokładnie na tę polanę, gdzie stoi teraz jej Villa. Miała wtedy 45 lat i wiedziała, że za 10 lat będzie musiała przejść na japońską emeryturę, gdzie czeka ją tylko siedzenie w domu, opieka nad dziećmi i gotowanie obiadów. Akiko podjęła więc radykalną decyzję: kupiła polanę i przeprowadziła się do Polski.

To było już prawie 30 lat temu, a Akiko kocha to miejsce tak samo, jak wtedy. Polana, na której stoi pensjonat nazywa się teraz Ariake (nazwa oznacza „moment tuż przed wschodem słońca” – jak romantycznie!) – gospodyni udało się przekonać urzędy, by taka była oficjalna nazwa jej zakątka. Do tego miejsca nie prowadzi żadna droga utwardzana i jeśli nie macie samochodu z napędem na 4 koła, to własne autko trzeba zostawić w Harklowej i zadzwonić do Akiko – przyjedzie po Was ona lub jej pracownik. To wszystko warte jest zachodu, bo z Villi roztacza się niesamowicie piękny widok: na jezioro Czorsztyńskie, Pieniny i Tatry. W okolicy nie ma żadnych domów, jest cicho jak makiem zasiał i spokojnie jak nigdzie indziej.

Sama Villa jest ogromna, drewniana, ma bardzo duże pokoje, wspólny salon, jadalnię i zazieleniony taras z widokiem na góry. Obawiałam się nieco, czy Villa nie będzie zbyt „przestarzała” – przypomniały mi się takie drewniane pensjonaty w górach, z kocami niewymienianymi od stuleci, lepiącą się podłogą i smrodkiem w łazienkach. Villa Akiko jest jednak tego absolutnym przeciwieństwem. To czyściutkie, bardzo zadbane miejsce w świetnym stanie. Mam wrażenie, że nawet ściany są szorowane po każdym gościu. Miałam tam uczucie pełnego komfortu.

A jedzenie u Akiko… fenomenalne. W Villi jest podawana typowa, domowa kuchnia japońska, wyłącznie z ekologicznych, niemodyfikowanych genetycznie składników. Zjecie tam udon i ramen, zupę miso, donburi, warzywa i owoce morza w tempurze, niezliczoną ilość kiszonek, tradycyjne japońskie desery… Rzadko w restauracji spotyka się tak dobre jedzenie, naprawdę. A u Akiko można to wszystko zamówić w wersji wegetariańskiej, wegańskiej, i z dowolną dietą.

Jeśli Was nieco przeraża perspektywa japońskiego jedzenia, to daję znać, że w Villi Akiko byłam z moim 18-letnim bratem i jego kolegą. Obydwoje byli nieco przestraszeni, zwłaszcza że ja dodatkowo zamówiłam posiłki wegańskie. Odmienili się już po jednym posiłku, wylizywali talerze do czysta, a potem nie mogli się doczekać kolejnego posiłku! Nauczyli się nawet posługiwać pałeczkami, smakowały im wodorosty i uwielbiają pastę miso. Tak ma każdy gość u Akiko.

Trzeba jednak przyznać, że to właścicielka jest ogromną inspiracją i „duchem” tego domu. Zawsze wesoła i uśmiechnięta, ma dla każdego chwilę czasu na rozmowę. Świetnie zna okolicę i podpowie, gdzie warto pójść i pojechać, co trzeba zobaczyć. Można się od niej też sporo nauczyć o japońskiej kulturze: w Villi Akiko są organizowane liczne wydarzenia związane z kulturą Japonii, od warsztatów kaligrafii, przez puszczanie latawców, święto wiśni i ceremonie parzenia herbaty, po… walki Ju-Jitsu. W tym roku Akiko dostała medal od Japonii za promowanie kultury poza granicami państwa.

To jednak osoba, która całym swoim sercem kocha osiedle Ariake, widok na Tatry, drewnianą willę, świergot ptaków o poranku i zapach pobliskich świerków. Mówi, że z Polski się nigdy nie wyprowadzi. Ja bym się najchętniej nigdy nie wyprowadzała z Villi Akiko. To miejsce, gdzie będę często przyjeżdżać, wiem że polubi je cała moja rodzina, wiem że nigdy nie znudzą mi się widoki, spacery po górach, pyszne jedzenie i zielona herbata podczas rozmowy z gospodynią.


os. Ariake 1, Harklowa, Małopolska (między Nowym Targiem i Jeziorem Czorsztyńskim). Czynne cały rok.

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!