Skåne, czyli Skania. Sielska szwedzka kraina, którą pokochasz

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Jest takie miejsce w Europie, po którym nie spodziewałam się zbyt wiele, a od którego dostałam bardzo dużo. Zawsze tak mam, kiedy jadę na północ: wydaje mi się, że słońca nie zobaczę, ludzie będą oziębli, a jedzenie: nijakie. Och, jak bardzo wolałam, żeby moim celem była ToSkania… Tymczasem już od pierwszych godzin byłam Skanią oczarowana, a pod koniec wyjazdu zastanawialiśmy się, czy nie zamieszkać tam na stałe.

Skania jest najbardziej na południe wysuniętą prowincją Szwecji. Daleko jej do typowego obrazu niedostępnej Skandynawii zasypanej śniegiem, tamtejszy krajobraz to płaskie pola uprawne, łagodne wzgórza pokryte drzewami liściastymi oraz urocze zatoki pełne nadmorskich kurortów. Skania jest więc od wieków porównywana do Prowansji lub holenderskiej Zelandii. Historycznie Skania do początku XVIII wieku była częścią Danii, przez co do tej pory mieszkańcy uważają, że mają nieco odrębną od reszty Szwecji historię i kulturę. Nawet tradycyjne domy tam są nieco inne, znajdziecie tam bowiem nie tylko typowe drewniane domy szwedzkie, ale też budownictwo ryglowe (mur pruski).

Co innego o tym przeczytać, a ci innego zobaczyć na własne oczy. Skania była bowiem zupełnym przeciwieństwem tego, czego się spodziewałam. Było słonecznie, było pyszne jedzenie, byli przekochani ludzie i kolorowe zachody słońca nad morzem.

Tylko drugiego dnia w Skanii zaczęliśmy być podejrzliwi. Coś było mocno nie tak i nie wiedzieliśmy, co. Atmosfera była jakaś inna, powiedziałabym: mało gęsta. Dopiero po kilku godzinach zrozumieliśmy, o co chodzi. W Skanii nie ma ludzi.

To znaczy, ludzie są i podobno to drugi najgęściej zaludniony region Szwecji. Ale kolejek do atrakcji nie było. Przepychania się na uliczkach nie było. Miejsc parkingowych mnóstwo. Zawsze wolny stolik w restauracji. Miła, niezmęczona obsługa w hotelach. Plaże tylko dla nas.
Po latach intensywnego podróżowania to jest mocny szok, że gdzieś może nie być tłumów. I nam się udało tam trafić! Odpoczęłam jak nigdy. Uspokoiłam się. Pełny zachwyt.


Skania – co zobaczyć? Przewodnik po niezwykłej krainie

Wyspa Ven

Słuchajcie, to miejsce to jest sielski szok. Tak, to idealne określenie. Ven to wyspa, na której na stałe mieszka 371 osób. Nic więcej nie będę mówić, musicie przeczytać ten post, a jak przeczytacie to założę się, że będziecie chcieli pojechać:


Półwysep Kullaberg

Półwysep i rezerwat natury, słynący z pięknych widoków na zatoki Öresund i Kattegatt, z ostrych klifów kończących się w wodzie, oraz tego, że żyje tam wiele rzadkich gatunków ptaków.

Niektóre z zajęć na Kullaberg:

  • trasy piesze
  • trasy rowerowe
  • piknik! Stoliki i grille są wszędzie
  • pływanie – przy półwyspie jest dużo plaż, na każdej można się kąpać, tylko uwaga: plaże są dzikie, nie mają ratowników
  • golf

Tutaj oraz tutaj znajdziecie więcej informacji o planowaniu wizyty w rezerwacie, ale najlepiej jest udać się do „naturum Kullaberg”, czyli informacji turystycznej przy latarni morskiej, i kupić sobie mapę, ewentualnie podpytać pracowników – wszyscy tam świetnie znają się na szlakach rezerwatu i mówią płynnie po angielsku.

W Kullaberg są też możliwe wycieczki z przewodnikiem, takie jak:

  • trasy po nadmorskich jaskiniach, z których Kullaberg słynie
  • wypatrywanie morświnów (są to ssaki blisko spokrewnione z delfinami) – my zdecydowaliśmy się właśnie na to. Wprawdzie nie widzieliśmy za dużo morświnów, ale pływaliśmy dookoła półwyspu podziwiając widoki, no i przewodnik wiele wiedział o półwyspie i dużo nam opowiadał o Kullaberg
  • nurkowanie w morzu

Więcej informacji na stronie Kullabergsguiderna oraz, znowu, w naturum Kullaberg (informacji turystycznej na miejscu).

Daję od razu znać, że jest to najbardziej popularne miejsce na liście i w Kullaberg spotkacie całkiem sporo osób. Oczywiście jednak, nie będzie jak na szlaku na Giewont, bez przesady!


Pałac Sofiero

Sofiero to pałac i ogromny, przepiękny ogród skrywający wiele tajemnic. Założone przez króla Oskara II i jego żonę Zofię Nassau (od jej imienia pochodzi nazwa pałacu), pielęgnowane przez kolejne pokolenia królewskie. Szczególnie to miejsce upodobali sobie Gustaw VI i Margareta, którzy dzięki swojej pasji ogrodniczej doprowadzili ogród do jego obecnego stanu. Sofiero słynie z wielkich rododendronów, zadbanych klombów w stylu angielskim, widoków na zatokę Oresund i mnóstwa uroczych zakątków, jak na przykład „Bajkowy ogród księcia Oskara”, gdzie mieszkają wróżki. W środku byłego pałacu królewskiego jest teraz galeria sztuki.

Mapę ogrodu znajdziecie tutaj. Sofiero jest takim miejscem, gdzie spokojnie można spędzić pół dnia a nawet więcej – błądząc po ogrodzie, podziwiając widoki, degustując potrawy w słynnej restauracji pałacowej… Zaplanujcie sobie jak najwięcej czasu na to miejsce, nie będziecie żałować!


Wallakra fabryka ceramiki

Ze Skanii pochodzi specyficzna brązowa ceramika, którą wykorzystywano w Szwedzkich domach przez stulecia. Tradycja ta jest już niestety trochę zapomniana, ale odnawia ją kochana pani Asa z Wallakra. Tu wszystko robione jest tradycyjną metodą: glina jest kopana w pobliskim lesie i oczyszczana przez rok (!) w dołach koło „fabryki”. Następnie tworzy się naczynia na drewnianych kołach i raz w roku wypieka w ogromnym piecu. Asa i jej pracownicy dokładnie pokażą Wam to miejsce, które jest całkiem popularne bo można odwiedzić fabrykę, pospacerować po pięknych lasach i dobrze zjeść w restauracji Wallakry.

Możecie też uczestniczyć w zajęciach ceramiki prowadzonych przez „dyrektorkę” Wallakra. Jeśli nigdy nie byliście na takich zajęciach, to musicie spróbować. 1,5 godzinna sesja uspokaja jak nic na świecie, sprawi że zapomnicie o wszystkich zmartwieniach. Poznajcie Asę w tym filmiku:

Zajęcia ceramiczne trzeba zarezerwować wcześniej, podaję kontakt:
mail: info@wallakra.com
telefon: +46 042-99031


Malmo

Stolica Skanii i największe jej miasto. Podobno w tym mieście przypada najwięcej w całej Szwecji restauracji per osoba, bo ponad połowa mieszkańców to młodzi ludzie przez 30. To czuje się w energii tego miasta, które ma wiele ciekawych sklepów, knajpek i muzeów. Pięknie było przejść się małymi, spokojnymi uliczkami w centrum miasta, miałam wrażenie, że czas się tam zatrzymał. Świetnie spaceruje się wzdłuż kanałów w Malmo, po których można też pływać łódką lub rowerem wodnym. Dużo czasu spędziliśmy spacerując po Kungsparken i podziwiając cytadelę w Malmo. Na Malmo można przeznaczyć jeden dzień bo to nie jest miasto duże, ale nie żałuję, że się tam zatrzymaliśmy. Na tej stronie możecie pobrać darmowy przewodnik po Malmo i zaplanować z nim wyjazd!


Co jeszcze warto zobaczyć w Skanii:

  • Fredriksdal muzeum i ogrody – nazywane Skanią w miniaturze, to miejsce stara się jak najlepiej pokazać tradycje i klimat tego regionu
  • Lund – miasto studenckie, gdzie znajduje się najstarszy uniwersytet w Skandynawii. W Lund jest też Kulturen – drugi najstarszy skansen na świecie, który obejmuje ochroną sporą część starego miasta
  • Kamienie Ales – zwane „szwedzkim Stonehenge” to 59 kamieni ustawionych w kształt statku, pochodzące z pierwszego tysiąclecia naszej ery. Przez kogo i dlaczego zostały tak ustawione? Tego nie wie nikt!

BARDZO polecam stronę VisitSkane.com, gdzie znajdziecie atrakcje dla każdego, na przykład tutaj jest lista najpiękniejszych zamków i twierdz Skanii, a tutaj propozycje zajęć i atrakcji dla dzieci.


Skania – gdzie spać?

Vejnbystrand to mała miejscowość nadmorska, która mnie urzekła. Mieliśmy tam swój drewniany domek Villa Sigrid, praktyczny i ładnie urządzony, w którym czuliśmy się… w sumie jak we własnym domu. Do domku dołączone są rowery, w środku są wszystkie potrzebne sprzęty )(łącznie z płaszczami przeciwdeszczowymi), a Villa Sigrid udekorowana jest przedmiotami zrobionymi w Skanii.

Plusem Vejnbystrand natomiast jest to, że jest daleko od popularnych miejsc. To właśnie tam mieliśmy plaże tylko dla siebie. Kompletna sielanka, o której od dawna marzyłam.

Zarezerwować Villę można tutaj – po prostu napiszcie maila z pytaniem :) Podobno oficjalna strona jeszcze się tworzy, kiedy powstanie – wrzucę ją tutaj :)


Skania – gdzie na dizajnerskie zakupy?

Na koniec mój słaby punkt, czyli concept stores w Skandynawii. Przepierniczam tam całe swoje pieniądze, a potem żałuję, że tak mało przywiozłam. Te w Skanii mnie zachwyciły:

Hoganas Saluhall

Znajdujące się w byłej fabryce ceramiki galeria sztuki, sklep spożywczy z organicznym jedzeniem, restauracja, a do tego ogromna ilość sklepów ze świetnym dizajnem. Znajdziecie tam rzeczy dla dzieci, ubrania, dodatki do domu, sprzęty kuchenne – takie trochę wszystko. I wszystko piękne. Turyści tam nie chadzają, ale miejscowi to miejsce uwielbiają. WOW.

Malmo

W stolicy Skanii znajdziecie szeroką gamę ciekawych sklepów ze szwedzkim dizajnem. Są tam między innymi:

  1. Formargruppen – sklep z meblami i dodatkami do domu
  2. Svensson in Lammhult – jak wyżej
  3. malmo modern – jak wyżej
  4. Designtorget – jak wyżej + szwedzkie ubrania
  5. Granit – sklep z kubkami, koszykami, kocykami i innymi rzeczami tworzącymi przytulny dom
  6. Form / Design Center – muzeum współczesnego dizajnu
  7. Åhlens City – wielkie centrum handlowe z ubraniami, kosmetykami i akcesoriami, duży wybór szwedzkich produktów

Skania – jak się dostać?

Najłatwiej jest dolecieć do lotniska w Kopenhadze i bezpośrednio stamtąd pojechać pociągiem do Malmo. I już :) Na miejscu można wypożyczyć samochód – bo po Skane najłatwiej jest poruszać się autem.

Można też przypłynąć promem, wtedy opcją jest zabranie własnego auta. Promy z Polski płyną do Ystad i Trelleborgen, skąd możecie zacząć swoją przygodę.


Za zaproszenie dziękuję VisitSkane 💙 To była wspaniała przygoda!

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!