Czy w Maroko jest bezpiecznie? Wszystkie aspekty bezpieczeństwa w Maroko

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

„Czy Maroko to bezpieczny kraj?”, „Czy polecasz jechanie do Maroka dziewczynie?”, „Jak wyglądają kwestie bezpieczeństwa w Maroku” – po mojej wizycie w Maroko miesiąc temu dostałam na Instagramie mnóstwo takich pytań. Lecę więc wyjaśniać co i jak!

Do Marrakeszu poleciałam z Elizą i Adrianą w połowie listopada, na konferencję podróżników Trablin. Mimo konferencji, wyjazd organizowałyśmy w 100% samodzielnie, nie miałyśmy przewodnika, wszystko zwiedzałyśmy same, jak również same chodziłyśmy po mieście. Dla mnie był to jeden z najwspanialszych wyjazdów w życiu, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Marrakesz mnie absolutnie zachwycił. Feeria kolorów, niesamowite souki (stragany), małe uliczki starego miasta, przepięknie zdobione pałace, a nawet panujący wszędzie chaos – to sprawiło, że czułam się jakbym się przeniosła w czasie, jakbym była w baśni tysiąca i jednej nocy. Marrakesz jest jedyny w swoim rodzaju i na pewno będę każdemu polecać wizytę w Maroko.

Wiem jednak, że kwestia bezpieczeństwa w Maroko (bo państwo muzułmańskie, bo Afryka) nurtuje podróżników. Odpowiedź na pytanie o bezpieczeństwo w Maroko jest dość skomplikowana, bo to państwo ma wiele aspektów. Postaram się tutaj je wszystkie poruszyć, dajcie znać jeśli o czymś zapomnę, a teraz lecimy!

Czy w Maroko jest bezpieczenie?

Krótka odpowiedź brzmi „TAK”

ALE Maroko to specyficzne miejsce, do którego trzeba się przyzwyczaić i grać według jego zasad. Pierwszy dzień-dwa w mieście mogą być dla Was oszałamiające, będziecie się czuć zagubieni, niepewni, a co za tym idzie: nie będziecie nikomu i niczemu ufać. To po prostu będzie szok kulturowy, tym silniejszy, im mniej jesteście przyzwyczajeni do takich miejsc. Na szczęście dalej jest tylko lepiej i powoli nauczycie się, jak radzić sobie w tym państwie.

Przyjazd do Maroko

Jeśli zostajecie w Maroko w hotelu (lub riadzie), to bardzo polecam wcześniejszą rezerwację taksówki hotelowej, nieważne ile kosztuje. W ten sposób na lotnisku nie musicie szukać taksówki (i przepłacić, bo taryfę ustala się podczas wsiadania, a taksówkarze nie mają liczników), hotel wyśle też po Was swojego tragarza, który pomoże z walizkami. Bo jak się okazało, oszustwo na tragarza jest jednym z najpopularniejszych oszustw w Marrakeszu…

Oszustwo „na tragarza”

W Marrakeszu przy placach gdzie zatrzymują się taksówki z lotniska (a wszyscy je znają, bo samochody nie mogą wjeżdżać do centrum miasta) będą na Was, nieświadomych turystów, czekali „tragarze”. Pewnym siebie ruchem wyjmą z bagażnika Wasze walizki i zaczną Was „prowadzić” do hotelu. Najlepiej nieco okrężną drogą, bo jesteście przecież nieświadomymi turystami. Po drodze możecie też mijać znajomych tragarza, którzy będą trzymali np. noże i maczety – no super przywitanie w obcym państwie! A przed hotelem „tragarz” będzie chciał sporego napiwku i oburzy się, jeśli dacie mu za mało, 100 dirhamów to jego stawka minimalna.

Jeśli nie macie taksówki hotelowej, to po wyjściu z auta trzeba szybko i zdecydowanym tonem odpędzić oszusta mówiąc „la, choukran” (czyt. la, szokran) czyli „nie, dziękuję”. Nie dajcie mu wziąć swojej walizki, bądźcie pewni siebie, zróbcie nawet aferę o to – po prostu niech od razu wie, że jesteście niezainteresowani.

Oszustwo „na przewodnika”

Drugie, bardzo wkurzające oszustwo w które się dałam wpakować dawno temu w Fezie – i wiem, że dalej występuje! Jeśli będziecie zagubieni chodzić po mieście, zaraz przyczepi się do was ktoś, kto „z dobrego serca” chce Wam wskazać drogę. Obieca, że za darmo, przyczepi się, będzie za Wami łaził. A jeśli zwrócicie na niego uwagę i dacie się wciągnąć w jego gadkę, to Was gdzieś zaprowadzi, coś pokaże, znowu przejdzie koło znajomych z nożami (mogliby sobie dać spokój, naprawdę) i potem, w jakiejś ciemnej ulicy z której nie umiecie wyjść, zażąda 3 lub 4 stów, co najmniej. A wtedy już nie bardzo jest wyjście z tej sytuacji.

Unikniecie takiej sytuacji po prostu ignorując „przewodników” i idąc swoją drogą. Nie zwracajcie na nich uwagi, nie dajcie się prowadzić. Dobrze jest mieć telefon z nawigacją i po prostu wiedzieć, gdzie się idzie. Niestety oszustwo „na przewodnika” jest tym bardziej wkurzające, że jest całkiem sporo osób, które rzeczywiście z dobrej woli chcą Wam pomóc! Są nawet osoby zatrudniane przez muzea, które pokazują najbliższe wejście! Czasem trudno się połapać.

Prawdziwi przewodnicy muszą nosić na szyi identyfikator i umawiacie się z nimi na daną stawkę zanim rozpoczynacie wycieczkę. Jak najbardziej polecam takiego przewodnika wynająć, możecie poprosić hotel o polecenie, albo nawet podejść do dowolnego policjanta, który po legalnego przewodnika zadzwoni. I po sprawie.

Jak sobie radzić z oszustami

Jest to wskazówka którą dostałam od Marokańczyka: iść na policję. Jeśli Was oszukano, to po prostu znajdźcie policjanta, który najprawdopodobniej będzie nawet wiedział, kto Was oszukał. Maroko to państwo policyjne, a władze państwa bardzo dbają o to, by turyści czuli się tam dobrze – i jeśli oszust zostanie złapany, będzie musiał się liczyć z poważnymi konsekwencjami.

Napiszę szczerze, że bardzo wkurzają mnie te oszustwa. Spotkałam się z nimi już 10 lat temu w Maroko i naprawdę, wiele jest jeszcze do zrobienia w tej kwestii. Po tym wyjeździe wiem już jednak, dlaczego to się zdarza: w Maroko są duże nierówności społeczne i ogromna część osób żyje w biedzie, ma trudności ze znalezieniem pracy a nawet jeśli ją ma – ich minimalna płaca to 2 euro. Wiele osób ma 2-3 prace, na przykład nocami pilnuje hotelu, a w dzień pracuje w sklepie. Dlatego niektórzy ludzie podejmują się nielegalnej działalności i oszukują tych, którzy w ich oczach mają dużo: turystów.

Jak naprawdę jest z bezpieczeństwem

Powiedziałabym, że Maroko to bezpieczny dla turystów kraj. Zdarzają się kieszonkowcy, jest plaga oszustów, ale to miejsce zdecydowanie nie zdało mi się bardziej niebezpieczne niż duże miasta Europy, np. Paryż czy Londyn. Oficjalne dane państwa mówią, że zdarza się 21 przestępstw na 1000 osób rocznie. Dane Numbeo są nieco inne (crime rate 49/120), ale nie są to dane statystyczne, a raczej średnia „odczuć” ludzi odwiedzających i mieszkających w Maroko. Tutaj znajdziecie raport Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych, według którego w Maroko jest bezpieczniej, niż w Europie. Tutaj macie zdanie Amerykanki mieszkającej w Maroko, która wprost twierdzi, że się czuje bezpieczniej w Marrakeszu niż we Francji czy Hiszpanii.

Z moich doświadczeń wynika, że w Maroko zdarzają się podli oszuści, ale też wspaniałomyślni, otwarci, przekochani ludzie. Szczerzy i serdeczni, zawsze pomocni, niezwykle ciepli. Wiele osób wskazało nam drogę z własnej woli, przybijałyśmy piątki ze sprzedawcami w soukach, zaprzyjaźniłyśmy się z obsługą naszego hotelu. Recepcjonista hotelu nawet dał mi raz pieniądze na napiwek dla tragarza dywanów (bo kupiłam w Marrakeszu dwa dywany) – nie wiedziałam, ile mam wręczyć, więc Mohammed po prostu wyjął pieniądze z własnej kieszeni. To są ludzie, którym jest przykro patrzyć na oszukiwanie turystów i którzy chcą, by każdy miał jak najlepsze wspomnienia z Maroka. Zdarzali się niemili sprzedawcy, zdarzali się ludzie którzy uwielbiali się targować; zdarzało się, że ktoś mi pogroził gdy robiłam mu zdjęcie, zdarzało się, że się uśmiechnął. Dlatego nie da się jednym słowem podsumować ludzi w Marrakeszu. Po prostu się nie da.

W Maroku, a szczególnie w Marrakeszu, jest naprawdę dużo turystów – koło 1/4 osób które spotkacie w medynie będą turystami. Marokańczycy przyzwyczaili się już do ich obecności i nie będziecie nikogo dziwić.

Podróżniczka w Maroko – na co uważać, jak się ubierać i jak żyć

To lecimy teraz z tym tematem. My, europejskie dziewczyny, chciałybyśmy się ubierać i zachowywać we własny sposób, nikt nam nie będzie narzucał co mamy mieć na sobie! Niestety, rzeczywistość w Maroko wygląda tak, że kobiety mają niższy status, a dziewczyny zza granicy wzbudzają niechciane zainteresowanie i przez to mogą nie czuć się bezpiecznie.

Turystki są zaczepiane. Stale. Cały czas. Przez sprzedawców na straganach, przez „przewodników”, przez naganiaczy do knajp i po prostu przez facetów na ulicy. Muszę przyznać, że jest dużo lepiej poza starym miastem, ale ilość razy, kiedy usłyszałam „hey beautiful, I’m looking for a girlfriend” jest zatrważająca. Byłyśmy „Spice Girls”, „Shakira”, „Beautiful”, „Cherie”, i wszystkim innym. Wiem też, że jest jakaś część Marokańczyków którzy aktywnie szukają dziewczyny zza granicy (nawet ze wsparciem rodziny), bo wiedzą że dzięki temu mogliby wyjechać do Europy! Tak czy inaczej, nie odpowiadajcie na komentarze, nawet zwykłym „Hello”. Idźcie swoją drogą.

Co do ubrań, to nie trzeba od razu nosić burki, ale zdecydowanie warto zostawić w domu koszulki na ramiączkach, bluzki z dekoltem i krótkie spódnice (za kolano jest ok). Zauważyłam, że dużo turystek nosiła chusty zakrywające głowę – jest to rozsądny pomysł. Ilość zaczepek zdecydowanie zmniejsza założenie luźniejszych i mniej eleganckich ubrań, spodni, koszulki z dłuższym rękawem i owinięcie głowy lub szyi chustą. Takie ubrania nie rzucające się w oczy sprawią też, że możecie dostać lepsze ceny na straganach (bo nie wyglądacie „bogato”). Wiem, że sporo dziewczyn nosi pierścionki na palcu serdecznym, bo udowodnić „amantom”, że mają już męża.

Czy sama dziewczyna powinna jechać do Maroko? Nie wiem, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, nie chcę też wziąć odpowiedzialności za takie dziewczyny. Same miewałyśmy w Maroko niepewne momenty, ale ubierałyśmy się bardzo elegancko (na zdjęcia), z drugiej strony chodziłyśmy w trójkę i cały czas pilnowałyśmy nawzajem. Widziałyśmy jednak sporo turystek podróżujących po Maroko, zarówno z przyjaciółką, jak i kompletnie same. Nie wydawały się być kompletnie oszołomione.

Moja główna rada jest taka, żeby nie rzucać się w oczy ubraniem, a jednocześnie wyglądać jak osoba pewna siebie, która wie gdzie idzie. Głowa do góry, plecy wyprostowane, nikogo i niczego się nie boicie. Ignorujcie zaczepki, nie wdawajcie się w niechciane rozmowy. No i po nocy nie trzeba włazić w ciemne zaułki, ale to chyba oczywiste? :)

Języki obce w Maroko

Oficjalne języki w Maroko to arabski i Amazigh, czyli marokańska odmiana berberyjskiego. Francuski nie jest językiem oficjalnym, ale większość Marokańczyków umie mówić po francusku, i jest to język „elegancki”, język dyplomatów, urzędów i handlu. Wiele osób umie też płynnie mówić po hiszpańsku, ale też język angielski jest coraz częściej używany i w Marrakeszu mówiłyśmy tylko po angielsku. W Fezie natomiast mówi się raczej po francusku. Obsługa hoteli i sprzedawcy w Marrakeszu znają chyba wszystkie pięć języków.

Islam w Maroko i czy w Maroko wolno wchodzić do meczetu

Z islamem w Maroko spotkacie się w taki sposób, że będziecie słyszeć muezzinów nawołujących do modlitwy z meczetów. Nie widziałam nikogo rzucającego się na kolana do modlitwy, chyba że przez drzwi meczetu. Ale nie-muzułmanom do meczetu w Maroku nie wolno wejść. Bardzo szybko znajdzie się ktoś, kto Was stamtąd wygoni.

Kobietom nikt i nigdzie nie każe nosić specjalnych ubrań, ale jak pisałam wyżej: dobrze jest się jakoś zakrywać, bo będzie się wzbudzało niezdrowe zainteresowanie.

Woda w Maroko

Generalnie nie pijcie kranówy, bo woda w Afryce ma pierwotniaki i bakterie do których my (Polacy, Europejczycy) nie jesteśmy przyzwyczajeni. Marokańczycy mogą pić taką wodę, my nie, bo dotknie nas „zemsta Faraona”. Wodę trzeba przegotować lub pić butelkowaną. Nie przesadzałabym jednak za bardzo, ja myłam zęby nieprzegotowaną wodą i jadłam myte owoce – nic mi nie było. Po prostu unikajcie picia dużej ilości marokańskiej kranówy i na wszelki wypadek weźcie leki na żołądek.

 

Szczepienia w Maroko

Maroko jest w Afryce, natomiast w tym kraju nie ma malarii i innych chorób, których obawiamy się przed wyjazdem na ten kontynent. Według oficjalnej strony MSZ szczepienia nie są obowiązkowe, jednak „przed podróżą warto rozważyć zaszczepienie się przeciw tężcowi, durowi brzusznemu, błonicy, polio i żółtaczce pokarmowej” – jest to standardowa lista szczepień zalecanych przed każdą podróżą. Tutaj znajdziecie inne zalecenia MSZ dotyczące zdrowia.

Miasto vs wieś

Jak w wielu państwach świata, w Maroko również jest przepaść między życiem na wsi i w mieście, a zwłaszcza w stolicy. W Marrakeszu życie toczy się szybko, dużo się dzieje, wszystko się dzieje, ktoś próbuje Was zaczepić, ktoś żebra, ktoś chce zagonić na wycieczkę. Zwłaszcza stare miasto to ogromny chaos, tłumy są straszne, przez ten tłum szybko jadą motory, chodzą tragarze ciągnący jakieś wózki, osiołki targające ciężkie cegły. Jednak gdy się tylko wyjdzie z centrum, to od razu zmieniają się ludzie, jest mniej zaczepek i robi się spokojniej. Życie poza Medyną toczy się zupełnie inaczej, a wieś to już kompletnie inny świat. Wolniejszy, spokojniejszy. Ludzie tam nieco podejrzliwie odnoszą się do „obcych”, natomiast nie będzie tam osób, które będą chciały Was oszukać.

Pamiętajcie, że aktualnie „Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże na pogranicze Sahary Zachodniej z Mauretanią” 1

 


10 zasad bezpieczeństwa w Maroko:

  1. Ignoruj lub pewnym siebie tonem mów „la, choukran” wszystkim tragarzom, przewodnikom, naganiaczom i innym.
  2. Zachowuj się tak, jakbyś w 100% wiedziała co robisz.
  3. Ściągnij sobie mapy offline na telefon i korzystaj z nawigacji (Google Maps ma taką opcję za darmo). Miej przy sobie telefon, by móc zadzwonić po policję.
  4. Nie noś przy sobie dużych sum pieniędzy i ważnych dokumentów.
  5. Ubieraj się skromnie, staraj się nie rzucać w oczy.
  6. Wcześniej znajdź przewodnika lub poproś o to hotel.
  7. Miej wystarczającą ilość pieniędzy, na wszelki wypadek.
  8. Nie wchodź w małe zaułki i staraj się nie chodzić po mieście nocą.
  9. Jeśli ktoś za Tobą chodzi, unikaj i ignoruj tę osobę i kieruj kroki w stronę dużej ulicy lub placu. Jeśli czujesz się niebezpiecznie, zaczep jakąś trzecią osobę, zagroź że dzwonisz na policję, nawet zacznij pukać do drzwi jakiegoś domu.
  10. Jeśli coś się zdarzy, od razu zgłoś to na policję. Policjantów w Marrakeszu znajdziesz sporo.

Numery awaryjne w Maroko:

Policja – w miastach: 19
Policja – na wsi: 177
Numer na pogotowie i straż pożarną: 15

Kierunkowy w Maroko to +212


Kochani, mam nadzieję że nie przestraszyłam Was za bardzo powyższymi informacjami bo wszystko pisałam tylko po to, żebyście mieli większe poczucie bezpieczeństwa i komfortowo się czuli w Maroku. Jak pisałam wyżej, ogromnie mi się podobało to państwo i mam nadzieję, że w przyszłych postach zachęcę Was do podróży tam. Trzymam kciuki i bawcie się dobrze!

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!

  • Kasia

    Cześć, super wpis, bardzo przydatny! Marzy mi się podróż do Marrakeszu, czy będzie jakiś wpis o tym co i gdzie polecasz zwiedzić?