B

Bobotov Kuk w górach Durmitor

W pewien bardzo słoneczny dzień zdobywamy najwyższy szczyt gór Durmitor w Czarnogórze – Bobotov Kuk (2523 m).

Rano przed wyjściem na Bobotov Kuk decydujemy, że następnej nocy rozbijemy się gdzieś na dziko. Dlatego koło dziewiątej pakujemy nasze rzeczy i ruszamy w drogę z campingu Ivan Do.
(Na marginesie: nie wiem, czy to było „specjalnie” czy nie, ale przy płaceniu było lekkie zamieszanie i za mało mi wydali – na szczęście w porę zwróciłam uwagę na pomyłkę. Warto zawsze być czujnym, bo takie sytuacje często się zdarzają i to nie tylko w Czarnogórze).

Najbardziej popularna droga na Bobotov Kuk prowadzi od jeziora Crne przez jaskinię Lodową (Ledena pecina) – my tym razem zrezygnowaliśmy ze zwiedzania groty i postanowiliśmy wejść na szczyt od południa (chyba nie żałuję, bo jaskinia nie wydaje się fascynująca prócz tego, że jest tam lód przez cały rok – widać to na tym filmiku). Przed wyjściem w góry robimy jeszcze szybkie zakupy w Žabljaku i podjeżdżamy autem pod wyciąg na Savin Kuk (2313 m), który jest głównym ośrodkiem narciarskim Durmitoru.

Jedziemy jednak dalej, na przełęcz Sedlo, na której byliśmy dwa dni wcześniej. Dopiero teraz widzimy jak wyglądają serpentyny po których jeździliśmy nocą.

Prevoj Sedlo
Widok z przełęczy Sedlo na dolinę Dobri Do

Samochód parkujemy trochę dalej za przełęczą, przy początku szlaku m.in. do jeziora Škrčko. Trasa którą chcemy iść na Bobotov zaczyna się trochę wcześniej, ale nie ma tam takiego dobrego parkingu. Cały czas zastanawiamy się, czy nocować w jedynym schronisku Durmitoru – Planinarskim Domu czy w namiocie, na dziko… Pakujemy się mniej więcej na tę pierwszą możliwość i ruszamy w drogę, zdobywać najwyższy szczyt w okolicy. Jest już oczywiście prawie południe.

Od parkingu idziemy 400 metrów do początku szlaku. Zaczyna się on bardzo łagodnie, prowadzi przez trawy doliny Urdeni Do i nie sprawia żadnych trudności. Jemy strasznie słodkie czarnogórskie winogrona i cieszymy się ze wspaniałej pogody!

Po minięciu pierwszej doliny wchodzimy do następnej, Mliječni do. W tym miejscu Tomek się trochę gubi, bo postanawia iść „na azymut” przez piargi, wprost na Bobotov Kuk. Szlak prowadzi jednak prawą stroną dolinki i lepiej się go trzymać (kto lubi przechodzić przez piargi? Nikt.)

przełęcz Samar Durmitor
Niesamowita przełęcz Samar

Półtora godziny od rozpoczęcia podejścia dochodzimy do złączenia szlaków z Sedla (od Wschodu) i jeziora Škrčko (od Zachodu), niedaleko jeziorka Zeleni vir. Tam robimy postój, bo słońce przypieka bardzo mocno – na szczęście domyśliłam się, żeby wziąć chustki na głowy. Nie nieszczęście nie domyśliłam się, żeby użyć kremu z filtrem…

Drogowskaz w Mliječni do mówi, że na Bobotov Kuk pozostało jeszcze 1,5 godziny. Od tego miejsca podejście jest już bardzo ostre i można się na nim nieźle zasapać, szczególnie jeśli chce się zmieścić w podanym czasie. Wysokości nabiera się tu szybko, dzięki czemu cały czas jest ogromna pokusa stanąć i pogapić się na widoki – są spektakularne. Świetnie widać dolinę Mliječni do wraz z otaczającymi ją górami (i charakterystycznymi „zębatymi” szczytami Zupci) oraz pasiasty Šareni Pasovi.

Zupci Durmitor Bobotov Kuk

Po godzinie docieramy do przełęczy Danilova ploča, od której zaczyna się bezpośrednie wejście na Bobotov Kuk. W tym miejscu łączą się wszystkie szlaki na tę górę, dlatego ludzi jest sporo. Po kilku batonikach ruszamy dalej.

Najpierw przejść trzeba przez strome piargi, następnie kawałek przyjemną widokowo granią, a już pod samym szczytem trzeba się trochę przytrzymać skałek, ale nie jest jakoś trudno. W przewodniku była wzmianka o klamrach, jednak żadnych nie widzieliśmy – przy dobrej pogodzie nie robi to jednak różnicy i wspina się bardzo przyjemnie, mając widok na całą okolicę.

Na wysokość 2523 metry, czyli Bobotov Kuk, wchodzimy o trzeciej po południu – pogodę mamy wymarzoną, cały Durmitor widać jak na dłoni, a oprócz tego góry w Bośni i kanion Tary. Robimy tam sobie dłuższy postój, szkoda szybko uciekać z takiego miejsca..

Durmitor

Tomek proponuje jeszcze wejść na pobliski szczyt Bezimeni Vrh, ale nie decyduję się – jestem okropnie zmęczona. Mamy przed sobą jeszcze długą drogę, a zapasy jedzenia i picia zaczynają się wyczerpywać. Rezygnujemy z noclegu w jedynym schronisku Durmitoru i postanawiamy wrócić do auta po prowiant i koło niego też rozbić namiot.

Droga w dół jest taka sama, aż do Zeleni Vir, żeby jednak nie powtarzać dokładnie trasy, skręcamy stamtąd na przełęcz Samar. Na początku szlak prowadzi przez piargi, górą doliny Mliječni do. Później trzeba przejść przez niesamowite skalne progi.

Za przełęczą podziwiamy świetny widok na jezioro Škrčko i całą dolinę Škrka.

Przy rozwidleniu szlaków (jeden prowadził do jeziora i schroniska, drugi – na przełęcz Škrčko zdrijelo) mamy okazję obserwować coś niezwykłego: krowy oraz byki na lodowczyku. Chodzili tuż przy szlaku, przy czym byki wyglądały na tyle agresywnie, że para turystów idąca w tym kierunku musiała je ominąć.

My na szczęście skręcamy w lewo, na przełęcz Škrčko zdrijelo – Tomek oczywiście mi o tym nie powiedział, ale podejście wcale nie jest łagodne i zmęczenie całego dnia daje się we znaki. Kompensują to jednak świetne widoki i doskonała pogoda.

Na Škrčko Zdrijelo (2114 m) jesteśmy o 18:30. Od dawna nikogo nie spotkaliśmy i mamy wrażenie, że jesteśmy sami w całym Durmitorze. Na niebie nie ma prawie żadnej chmurki, wieje delikatny wietrzyk i przejście przez dolinkę Duško jest po prostu wspaniałe. Dla mnie chyba najprzyjemniejszy moment w Durmitorze.

A w dolinie wyjaśnia się, dlaczego szlaki z których nikt nie korzysta są tak dobrze wydeptane oraz skąd się biorą ścieżki odchodzące od wytyczonych tras: po prostu głównymi piechurami w Durmitorze są… owce.

Jesteśmy świadkami wielkiego wieczornego spędu owiec do zagród w dolinie Dobri Do. Jeden pasterz prowadzi około 150 zwierzaków, a takich stad spotkaliśmy na tej drodze chyba ze trzy – w dzień ich nie widać, bo szukają trawy w dalszych dolinkach. Najbardziej fascynujące jest to, że owieczki reagują na specjalne pogwizdywanie pasterza i cały czas się nawzajem nawołują. Dla nas, miastowych, ten spęd był wielką atrakcją i cały czas chichotaliśmy z dziwacznego meczenia.

Owce Durmitor

O 19:30 wracamy do samochodu wśród akompaniamentu owczych dźwięków, zabieramy namiot i szukamy dogodnego miejsca do spania – znajdujemy takie koło 100 metrów wyżej niż auto, na wystarczająco płaskim terenie – wbrew pozorom znalezienie takiej miejscówki jest dość trudne w Durmitorze. Chociaż nie to jest największym problemem – o czym w następnym poście.

KategorieCzarnogóra
Aleksandra Bogusławska

Dwa lata spędziłam w podróży, żyjąc na walizkach i co kilka tygodni zmieniając adres zamieszkania. Dziś mieszkam na stałe w domku na szkockiej wsi. Dużo spaceruję, gotuję wegańsko, spędzam czas w ogrodzie, doceniam małe przyjemności i spokojne życie.
Jestem autorką wszystkich tekstów i zdjęć na stronie.

  1. Małgorzata says:

    Ale tu ładnie u Ciebie, Sandra :) Aż chce się wracać.
    Wycieczka musiała być niesamowita – sądząc po zdjęciach. Góry są zupełnie inne niż te, do których można się przyzwyczaić w Polsce. Dobrze dowiedzieć się, że istnieją gdzieś takie niesamowite miejsca.

    Pozdrawiam!
    365dnipisania.blogspot.com

    1. Aleksandra says:

      Dzięki Małgorzatko :) Właśnie jak zobaczyłam zdjęcia z tych gór to od razu pomyślałam „muszę to zobaczyć” – krajobraz się kompletnie różni od tego w Tatrach. Durmitor jest wapienny, dzięki czemu tworzą się w nim takie super pofałdowane formacje. Jeśli będziesz kiedyś w okolicach Czarnogóry to wpadnij koniecznie :)

  2. Małgorzata says:

    Ale tu ładnie u Ciebie, Sandra :) Aż chce się wracać.
    Wycieczka musiała być niesamowita – sądząc po zdjęciach. Góry są zupełnie inne niż te, do których można się przyzwyczaić w Polsce. Dobrze dowiedzieć się, że istnieją gdzieś takie niesamowite miejsca.

    Pozdrawiam!
    365dnipisania.blogspot.com

    1. Aleksandra says:

      Dzięki Małgorzatko :) Właśnie jak zobaczyłam zdjęcia z tych gór to od razu pomyślałam „muszę to zobaczyć” – krajobraz się kompletnie różni od tego w Tatrach. Durmitor jest wapienny, dzięki czemu tworzą się w nim takie super pofałdowane formacje. Jeśli będziesz kiedyś w okolicach Czarnogóry to wpadnij koniecznie :)

  3. Jacek says:

    Piękna wyprawa , super opis – gratuluje.
    Czy mogłabyś podac w jakim terminie byliście ? z tytułu wynika że listopad a zdjęcia bardziej pasuja na letni okres.

  4. Tomek says:

    Cześć, czy koarzysz czy dostępne są gdzieś w internecie mapy z zaznaczonymi szlakami w Durmitorze? Planuję wybrać się tam w te wakacje, z tym że bez auta, więc może bć trochę bardziej uciążliwie.
    Pozdrawiam

    1. Aleksandra says:

      Gdy byłam w sierpniu na szczycie przełęczy było bardzo bardzo zimno, wiało strasznie – powiedziałabym, że było 10 stopni jeśli nie mniej. Lepiej zjechać kawałek niżej i znaleźć miejsce chronione od wiatru. Nie wiem jak sytuacja wygląda we wrześniu.

  5. Cześć! Planuję dwutygodniową wyprawę do Czarnogóry, dlatego Twoje wpisy będą bardzo pomocne :) Chcemy zatrzymać się w Zabljaku, ale zastanawiam się, czy jeden nam nocleg wystarczy, by wejść na Bobotov Kuk? Czy jednak lepiej sobie zarezerwować dwa, bo po zejściu z góry raczej odpocząć, niż ruszać w dalszą drogę (do Baru)?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *