J

Jak się pakuję na kilka miesięcy w podróży: Historia prawdziwa

Jak pewnie już wiecie, żyję na walizce już od dwóch lat a to, co jest w niej w środku jest wszystkim co posiadam w życiu. Przed wyjazdem do Lizbony kupiłam sobie śliczną walizeczkę i nastawiłam się na bycie takim eleganckim, ogarniętym i minimalistycznym podróżnikiem. Po dwóch latach upychania gratów nogą, płacenia za nadbagaż, wyrzucania ciuchów na lotnisku i innych przygód, pogodziłam się z faktem, że jestem zwyczajnym człowiekiem. Zaraz Wam opowiem, jak u zwyczajnych ludzi wygląda pakowanie na kilka miesięcy.

Widziałam już całkiem sporo poradników pakowania na portalach i blogach, jednak szczerze muszę przyznać, że dla mnie są one kompletnie bezużyteczne. Ludzie pakują wspaniale złożone ciuchy, idealnie kompletują zestawy, nie posiadają rzeczy które mają dziwne kształty, nie pakują rzeczy które dla mnie są niezbędne i ogólnie żyją w świecie, w którym ciężki bagaż i zmięte ciuchy nie istnieją. Przeczytałam wszystkie wpisy w Internecie o porządnym i minimalistycznym pakowaniu, ale ostatnio na lotnisku w Warszawie (owszem, dopiero wyjeżdżając!) i tak przepakowywałam swoje graty, bo miałam nadbagaż. Zacznijmy jednak od początku, czyli do czego się spakować.


Plecaki

Zanim wyjechałam na dłużej, pakowałam się zawsze do plecaków. Było mi wtedy wygodniej nosić rzeczy (działa w przypadku podróży autobusami, koleją, stopem), a poza tym te do 30 litrów łatwo przechodzą jako bagaż podręczny, nawet jak ważą dwie tony. Plecak ma jednak następujące minusy:

  • po tygodniu jest taki bałagan, że wolę już tego plecaka nie otwierać i nosić tylko to, co już mam na sobie
  • bardzo przeszkadza innym ludziom w wyżej wymienionych środkach transportu, tzn. gdy jest tłok, to na pewno walnę kogoś w twarz tym plecakiem
  • ciuchy są wymięte jak siedem nieszczęść
  • objętość miejsca zajmowanego przez rzeczy w plecaku wzrasta wprost proporcjonalnie do godzin w podróży. Przysięgam.

img_2757Kurczę całkiem zgrabnie wygląda ta walizka, ale waży 30 kilo + 15 kilo plecak (to nie są szacunkowe dane), więc aż tak wesoło nie jest!

 

Dalej jestem wielką fanką plecaków i na wyjazdy na krócej niż tydzień wzięłabym pewnie plecak, ale jeśli wyjeżdżacie przede wszystkim do hoteli/Airbnb i wynajmujecie auto, to lepiej wybierzcie małą walizeczkę mieszczącą się w podręcznym. Sama też bym taką wybrała, gdybym oczywiście ją miała.

Walizki

Tu wchodzi moja piękna walizeczka, cała na biało 1. Serio jest biała, plastikowa, z bokami obitymi brązową skórą (chyba sztuczną). Wygląda bardzo elegancko i „vintage”, ale ten kolor nie jest idealny na obijanie jej po lotniskowych taśmach i rzucanie na jakieś tłuste czarne oleje. Dalej trzyma się jednak pierwsza klasa. Jest na bagaż nadawany (nie podręczny), dlatego ma wymiary 77 x 55 x 29.

Po różnych próbach stwierdzam, że najlepiej sprawdzają się walizki które:

  • są twarde, tzn. z lekkiego metalu lub plastiku. Ludzie na lotniskach rzucają tymi walizkami jak szaleni, oni chyba czerpią z tego przyjemność, dlatego wszelkie miękkie torby moim zdaniem kompletnie odpadają
  • mają (dobrze działające) kółka
  • nie są najtańsze jakie uda się zdobyć. Dobra walizka to jest jakaś inwestycja: ładnie wygląda, kółko się nie oderwie w kluczowym momencie i korpus nie pęknie podczas rzucania. Ale ja się nie znam na walizkowym świecie, może są jakieś bardzo tanie i dobre, nie widziałam takiej nigdy.

Pakowanie

Podam Wam tu esencję zasad z mega przydatnych poradników pakowania w Internecie:

  • roluj swoje ciuchy
  • bierz mało rzeczy
  • układaj „zestawy” ubrań na każdy dzień
  • kosmetyki w wymiarach podróżniczych
  • weź tylko jedną parę butów + klapki
  • bądź ładną osobą której we wszystkim ładnie

Może komuś to się przydaje, ale u mnie 6 punktów z powyższych 7 odpada, a rolować nie mam po co, bo głównym zmartwieniem jest waga, nie pojemność. W podróży trwającej kilka miesięcy potrzebuję rzeczy na bardzo różne okazje pogodowe, życiowe (wyjście do fajnej restauracji), podróżnicze (szlaki górskie vs muzeum), kosmetyczne (uczulenia), zdrowotne itd. Rezygnuję też z pewnych aktywności już na etapie pakowania, bo np. nie biorę butów do biegania czy ubrań górskich. Takie tam niby „drobnostki”, a zajmują koszmarnie dużo miejsca. Inne rzeczy których już nie pakuję to: ręcznik, drobne agd (suszarka, lokówka, żelazko – kto w ogóle słyszał o takich rzeczach!?), prześcieradło, kubki i garnki, scyzoryki…

Taka jest prawda, że nie ma dobrych wskazówek na pakowanie, które dotyczyłyby każdego i w dowolnej sytuacji, bo wyjazdy są różne. Ja pakowałam się już kilkadziesiąt razy, ale dalej wożę ze sobą masę rzeczy których nie chcę wyrzucać, ale które są mi kompletnie niepotrzebne (przykład z teraz: kadzidełka. Serio). Bardzo dużo zależy też od rzeczy które już posiadamy, czego najlepszym przykładem są buty damskie: co będzie wygodne do chodzenia przez wieeeele godzin, dobre na każdą pogodę, dobre na szlaku, a jednocześnie fajnie wyglądało? Jakieś propozycje?

Dlatego w przypadku długich podróży pakowanie zaczyna się na etapie zakupów. Pewnych rzeczy już nie kupuję, choć bardzo bym chciała. Do Walizki trafiają tylko przedmioty odpowiednio dobrane, najlepiej dobre na wiele bardzo różnych okazji. Wszystko muszę obejrzeć z kilku stron, chociaż oczywiście zdarza się kupić coś bez namysłu i potem targać.


Biorąc powyższe pod uwagę, oto moje spostrzeżenia na temat pakowania na kilkumiesięczną podróż:

  • wszystkie ubrania muszą być w neutralnych kolorach i bez udziwnień, bo inaczej nic do niczego nie pasuje
  • kup sobie dobre i nieprzemakalne buty + trampki + klapkiNic innego dla Ciebie już nie istnieje (już słyszę, jak dziewczyny krzyczą w cierpieniu. Ja krzyczę najgłośniej ze wszystkich.)
  • wybierz kosmetyki które mają dużo zastosowań, 2 i 3 w jednym to najlepszy wybór. Najlepiej też takie, które mają porządne zakrętki, by nie wylały się w torbie. Z ilością można zaszaleć, najwyżej wywalisz przed powrotem
  • poważnie się zastanów nad tym gdzie będziesz mieszkać i co będziesz robić. Najlepiej wyobraź siebie w różnych sytuacjach w drodze. Mi w Airbnb nie jest potrzebny ręcznik ani moskitiera, ale jeśli jedziesz na półroczny camping to ich pewnie potrzebujesz
  • miej tylko po jednej rzeczy na różne okazje pogodowe (czyli sandały lub klapki, sweter albo bluza, płaszcz lub kurtka)
  • zostaw miejsce na pamiątki, kupione lub otrzymane w drodze. Zawsze się takie zdarzą, zawsze. Dlatego też:
  • nie bierz drogich rzeczy albo bierz ich mało, na wypadek gdy trzeba będzie coś wyrzucić
  • przed spakowaniem czegokolwiek zastanów się dokładnie pięć razy, czy tego potrzebujesz. Potem zastanów się, czym możesz to zastąpić
  • zamiast kupować więcej rzeczy przed podróżą, weź kasę na zakupy na miejscu. Na pewno czegoś zapomnisz (kto nie wziął krótkich spodni na 40-stopniowe upały w Hong Kongu? No jasne, że ja)
  • spakuj rzeczy którymi się zajmiesz w wolnym czasie. Zawsze biorę farbki i pędzelek, chociaż bardzo rzadko maluję
  • nie panikuj i nie smuć się, jeśli się nie stosujesz do powyższego, ja też nie
  • jeśli nie musisz dopłacać za nadbagaż, to ile by nie było upychania w podręcznym – wygrałaś to.

To nie jest wpis po to, by się skarżyć albo narzekać na to, jaka jestem biedna bo walizka jak żyć itd. Już się trochę pogodziłam z tym, że życie nie jest piękne jak na Insta, a ja nie jestem idealnym człowiekiem. W ciągu ostatniego roku pakowałam się już ponad trzydzieści razy i każdy był dla mnie ekstremalnie frustrujący.

A dalej podróżuję! Ty też dasz radę :)

  1. Zrobiłam odniesienie do żartu Piotra Fronczewskiego. Ten blog się kończy.
KategorieBez kategorii
Aleksandra Bogusławska

Dwa lata spędziłam w podróży, żyjąc na walizkach i co kilka tygodni zmieniając adres zamieszkania. Dziś mieszkam na stałe w domku na szkockiej wsi. Dużo spaceruję, gotuję wegańsko, spędzam czas w ogrodzie, doceniam małe przyjemności i spokojne życie.
Jestem autorką wszystkich tekstów i zdjęć na stronie.

  1. Nie latam tyle co Ty, jak i wybieram znacznie krótsze wyjazdy. Ale ostatnio zaliczyłam zestaw Gruzja + Włochy, więc mieliśmy 30 stopni, jak i 10, słońce oraz dzikie ulewy, Kaukaz oraz plaże – 30l/8.5kg (z aparatem i trzema obiektywami) starczyło, z tej okazji dorzucę moje 3 grosze :P

    Myślę, że podstawa to uświadomienie sobie, że coś za coś. Czy naprawdę trzeba osobnego stroju na różne okazje? Ja nie mam większego problemu, żeby iść do muzeum w butach trekingowych oraz polarze. Bywa, że i na co dzień tak chodzę ;) O ile mnie wpuszczą, wejdę tak także do restauracji.
    Zestaw butów można spróbować ograniczyć nawet do dwóch par – lekkie trekingowe nieprzemakalne, w których dam radę przy 0 stopni, jak i w 25 + sandały. Ewentualną sukienkę zakładam wtedy tylko do sandałów ;)
    Co do plecaka to kiedy wyjazd jest bardzo mobilny to nie ma innego wyjścia.
    Na ciężar większy z każdą godziną podróży -> dobry plecak (i mniej rzeczy, hehe).
    Na bałagan w plecaku -> woreczki strunowe. To moje ostanie odkrycie – olałam rolowanie, tylko dobrze poskładałam sobie ubrania i pakowałam do woreczków o różnej objętości. Osobny na bieliznę, osobny na skarpetki, kolejny na koszulki, jeszcze jeden na elektronikę i rzeczy, które trzeba wyciągać na lotnisku. W zasadzie tylko spodnie miałam poza. Dzięki temu grzebanie w plecaku zajmowało mi pół minuty, minutę wyciągnięcie właściwych rzeczy, kolejną poświęcałam na spakowanie i mogłam iść. Może mi się tylko wydawało, ale koszulki chyba też był mniej wygniecione niż zawsze.
    A jeśli chodzi o gniecenie to naprawdę warto się zastanowić czy jednak nie wybrać w drugą stronę i zabrać ze sobą raczej sportowe ubrania niż zwykłe.

    Na wolny czas zabieram tylko czytnik e-booków, ale jak wspominałam, moje wyjazdy ograniczają się do urlopowych długości, więc nie wiem czy dałabym radę np. pół roku tylko czytać w wolnym czasie.

    Ręcznik zabieram z mikrofibry, chyba, że wiem, że wszędzie będę mieć. Z kosmetyków to polecam mydło outdoorowe np. z Decathlonu. Można umyć tym siebie, włosy (te mniej wymagające) oraz naczynia. Mam to szczęście, że podróżuję na ogół w parze albo w cztery osoby, więc można kosmetyki jakoś podzielić pomiędzy ludzi.
    Warto też pomyśleć czy posiada się ubrania, które mogą spełnić kilka ról – np. chusta, która może być zamiast lekkiego sweterka do sukienki, ale także będzie spoko kocykiem.
    A zamiast kurtki może da się wziąć gruby polar i pelerynkę/bluzę przeciwdeszczową?

    I raczej nie będzie idealnie, chyba, że ktoś ma naprawdę mocne plecy ;) Ale da się to nieco usprawnić.

    PS Do sprawdzenia wagi bagażu w domu polecam wagę ręczną – można uniknąć niespodzianek przynajmniej na starcie wyjazdu.

    1. Kurczę ile porad, dzięki! Powiem Ci szczerze, że kiedyś też jeździłam tak bardziej „wyprawowo” z plecakiem itd i jak najbardziej się stosowałam, ale teraz wymagania mam trochę inne i zupełnie inaczej podróżuję… teraz kurczę nie będę myła włosów mydłem przez 8 miesięcy i nosiła tylko polar (chociaż wiadomo, że się zdarza) bo po prostu ileż można, każdy chce czasem bardziej elegancko wyglądać albo chociaż mieć jakiś wybór :D I na takie okazje to jest raczej wpis :)

  2. Asia Sawicka says:

    Zdecydowanie podpisuję się pod punktem „przemyśl na etapie kupowania”. Można przy odrobinie chęci wyszukać sandały trekkingowe, które nadadzą się do niektórych letnich sukienek. Zawsze zabieram też ze sobą maleńki śpiwór, który po złożeniu ma wielkość pomelo.
    Pranie, pranie, jeszcze raz pranie – wolę wieczorem przeprać koszulkę i powiesić na ramie łóżka, niż wozić ubranie na każdy dzień. Dzięki temu nikt się nie musi zastanawiać, czy walizka pasuje do schowka na pokładzie.
    Przy dalszych podróżach i większej ilości pamiątek przydadzą się worki na śmieci i taśma klejąca – ciuchy wrzucam do worka i przyklejam do plecaka (wolę zabrać mniejszy), na to pokrowiec przeciwdeszczowy i wszystko się mieści ;)

  3. Przyjazne Życie says:

    Zgadzam sie z tym, że nie ma jednego poradnika odpowiedniego dla wszystkich. Każdy z nas potrzebuje czegoś inengo. Super rozwiązaniem sa kosmetyki dwa lub trzy w jednym. Bo to one zazwyczaj są najcięższe w plecaku. Dużo daje zastanowienie się nad tym co będziemy w danej podóży robić. I sytuacja się rozjaśnia. Ja zawsze, nawet na krótkie wyjazdy brałam ze sobą książkę. A tak naprawdę rzadko kiedy do niej zaglądałam, bo nie było czasu, Nadal ją zabieram ale w wersji elektornicznej i dzięki temu jest mniej do noszenia :)

  4. Dominik says:

    Żadnych książek czy e-booków czas zapełniam lokalnymi gazetami czy darmowymi przewodnikami których tam zbiera się mnóstwo, aparat jeden w telefonie, z ubrań (skarpetki, koszulki, majtki) zabieram w ostatnią podróż takie, które się kwalifikują do wyrzucenia. Ostatnio wybierając się do Jordanii na parę dni wziąłem torbę przewieszaną wielkości dużej torebki damskiej mojej żony waga niecałe 4 kg. po spakowaniu. Kurtka z odsuwanym polarem na sobie, 3Xkoszulka z krótkim, zapasowe spodnie ręcznik metalowy kubek ze sprasowanymi skarpetkami w środku :-), z których 3 pary już nie wróciły, O kosmetykach typu mydełko hotelowe czy szczoteczka przepiłowana na pół nie będę pisał bo to wszyscy znają. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *