D

Dlaczego nie chcę mieszkać w Portugalii

Przymierzam się do tego wpisu od lat. Na początku było mi bardzo trudno złapać dystans, a jednocześnie być szczerą i wytłumaczyć dokładnie, co i jak. Czemu nie chciałabym mieszkać w Portugalii. Mam stamtąd przecież mnóstwo świetnych wspomnień! Kraj jest cudowny, ciepły, piękny i kolorowy, spędziłam tam jedne z najpiękniejszych miesięcy w życiu! Z ulgą jednak się stamtąd wyprowadziłam. Uwaga: będzie trochę narzekania.

Jak sporo z Was już wie, mieszkałam w Lizbonie przez prawie pół roku. Po jakimś czasie przyjechałam do Porto na miesiąc. Miałam mniej-więcej wgląd w funkcjonowanie tego państwa i przekonałam się, że raczej nie jest to miejsce, gdzie chciałabym żyć na stałe.

Wcale nie oznacza to, że nie polecam Portugalii na wakacje! Dostałam jednak sporo pytań o decyzję wyprowadzki i moje odczucia związane z portugalską codziennością. Od razu więc uspokajam:

Życie a zwiedzanie to dwie różne sprawy

Doświadczenie życia w danym miejscu nigdy nie jest równe zwiedzaniu go jako turysta! Mieszkałam w Krakowie ponad 20 lat, wszyscy mówią że to jedno z najpiękniejszych miast w Polsce. Pewnie tak. Poza centrum niewiele się jednak dzieje. Mieszkając w Borku Fałęckim (30 minut tramwajem do Rynku) nie miałam gdzie wyjść na kawę, gdzie spotkać się ze znajomymi, gdzie dobrze zjeść. Życie toczyło się zawsze gdzie indziej. Nie dojeżdżał do mojego domu autobus nocny, koło domu wiecznie były korki, i nawet ksiądz na kolędzie przyznał, że Borek jest „geriatrią” – same starsze osoby, nic dla młodych. Osiedla obok były za to zwane „sypialniami”, czyli miejscami gdzie się tylko śpi po ciężkim dniu pracy.

Nie wiedzą o tym turyści zwiedzający Kraków. Krążą przecież tylko po centrum, które zajmuje mały procent całości miasta. Podziwiają zabytki, zachwycają się historią i bogatym życiem nocnym. Nie muszą stać w korkach, bo mieszkają w samym centrum. Do knajpy mają zawsze rzut beretem. Obok ich hotelu jest właśnie wernisaż młodego artysty, a ulicę dalej jest koncert muzyki klasycznej.

Pomyślcie, jakie Wy macie wrażenie o Waszym mieście, a co sądzą znajomi którzy odwiedzają je na jeden dzień lub nawet na kilka godzin? Prawie na pewno Wasze opinie będą się różnić.

Na wakacjach łatwo wybaczać

Kolejna sprawa jest taka, że na wakacjach problemy są jakby mniej poważne. Jesteśmy w dobrym humorze, zdeterminowani żeby jak najlepiej wykorzystać ten cenny czas i jeśli zdarzy się nieprzyjemna sytuacja – łatwo o niej zapominamy. Na pewno choć trochę łatwiej, niż w codziennym życiu.

Dla mnie jednak życie w Lizbonie było, cóż, codziennym życiem. Razem z mężem pracowaliśmy zdalnie, chodziliśmy na zakupy, sprzątaliśmy mieszkanie itd itp – wszystko, co robi się w domu, na codzień. Gdy coś nam się nie podobało w Portugalii, musieliśmy z tym żyć. Nie wracaliśmy po dwóch dniach do Polski.

Dlatego przedstawiam Wam kilka rzeczy, które z perspektywy czasu wydają się błahe i nawet śmieszne, a w Portugalii mnie wkurzały:

Mokro poza sezonem

Od marca do maja często padało, były chmury, temperatura wprawdzie wynosiła 17 stopni, ale wiał wiatr od oceanu. Gdybym trafiła na taką pogodę zwiedzając Portugalię, nawet bym tego pewnie nie zauważyła! Zwiedzałabym, piłabym wino i jadła sardynki, więc orzeźwiający wiaterek byłby całkiem miło widziany.

Jednak my w mieszkaniu mieliśmy jeden malutki kaloryfer, który niewystarczająco ogrzewał pomieszczenia. Po kilku dniach deszczu stawało się więc bardzo wilgotno, ubrania nie schły. Po miesiącu miałam mega dość, po dwóch byłam zła, po trzech: gotowa na wyprowadzkę.

Mega gorąco latem

A potem przyszedł czerwiec i nie dało się żyć. Kaloryfer podszedł w odstawkę i teraz moim przyjacielem był wiatrak. Byłaby też klima, gdyby była w mieszkaniu. A mieszkanie na poddaszu, my cały dzień pracowaliśmy spoceni jak świnki, a w nocy nie dało się spać bo było +30. Och, jak idealnie na wakacje! Ach, jak było trudno pracować…

Myślę sobie teraz, że to była pewnie kwestia mieszkania, może trzeba było wynająć coś droższego? Czasem jednak trudno jest przewidzieć, na co się trafi na miejscu.

Nasze problemy z prądem ⚡

W pewien majowy poranek przyszedł na naszą klatkę schodową elektryk. Ktoś w mieszkaniu obok od pół roku nie płacił rachunków, elektryk miał więc wyłączyć mu prąd. Wyłączył nam.

Na początku to było śmieszne, byłam przekonana, że zaraz ktoś przyjdzie. Nie przyszedł tego dnia, ani następnego, ani jeszcze następnego. Elektrownia umawiała się z nami na dany dzień, na daną godzinę, ale nikt nie przychodził. Czekaliśmy całymi dniami.

Rzeczy w lodówce trzeba było wyrzucić. Prysznic nie miał ciepłej wody. Nie mieliśmy internetu (więc nie było jak pracować). Kaloryfer przestał działać, wiatrak też. Trzeba było iść do hotelu. Po tygodniu przyszedł elektryk wyłączyć prąd osobie, która nie płaciła rachunków. Nam nie włączył.

To wszystko trwało dwa tygodnie. Byłoby w porządku, gdybyśmy od początku mieli jasną sytuację, a tak: umawiali się z nami i nie przychodzili, gdy my czekaliśmy. W końcu okazało się, że jednak nie musieliśmy być w domu, czekając na technika! A, no i włączenie nam prądu zajęło około 30 sekund.

Wszyscy, zawsze się spóźniają

Myślę, że poprzedni akapit całkiem już dobrze pokazuje podejście Portugalczyków do czasu. Spóźnianie się godzinę nie jest nawet traktowane jak spóźnianie się. Przez niektórych przychodzenie dzień później nie było tak traktowane. Byłoby to nieco zabawne, gdybym odwiedzała tylko Portugalię, stanowi też świetną anegdotę. Nie jest jednak tak śmieszne, gdy czekasz na coś ważnego.

Od razu uspokajam też: gdy będziecie zwiedzać, poślizgi mogą się zdarzać, ale raczej niewielkie. Ja piszę np. o urzędach, listonoszu itd. Turyści są traktowani nieco poważniej, niż mieszkańcy ;)

Problemy językowe

W turystycznych miejscach oczywiście wszyscy mówią po angielsku, tak samo jak w restauracjach w centrach miast. Starają się.

W dzielnicach mieszkalnych bywało różnie. Czasem gdy nie mówiliśmy po portugalsku, obsługa w knajpie nas ignorowała. Nie obsługiwali, nie przynosili jedzenia. Gdy stałam w kolejce: zaczynali obsługiwać następnego klienta. Ja tam stoję i czekam, mówię „Hello!”, oni udają, że nie istnieję. Oczywiście wtedy było wyjście z restauracji. Nie zdarzało się to bardzo często, ale jeśli myślicie o przeprowadzce do Portugalii, koniecznie nauczcie się chociaż podstaw języka.


Kochani, jeszcze raz: polecam Portugalię na wakacje! Uważam, że to jedno z najpiękniejszych państw Europy i bardzo warto je odwiedzić! Ten wpis to jedynie moje obserwacje z Portugalskiej codzienności.

Z Portugalii pochodzą jedne z najpiękniejszych moich wspomnień. Przeżyłam tam cudowne chwile. Gdy ktoś pyta mnie o państwo jakie warto odwiedzić, zawsze odpowiadam: Portugalia. Zdecydowanie Portugalia. Dla mnie zostanie ona na zawsze państwem najcudowniejszych zachodów, najpyszniejszych zapachów, najbardziej kolorowych ulic, najpiękniejszych plaż i najlepszego wina. Zobaczcie zresztą na jeden z postów o Portugalii.

Wydaje mi się też, że w tych „problemach” są pewne lekcja dla mnie i dla wszystkich, którzy chcieliby przeprowadzić się do innego kraju. Części z nich dałoby się uniknąć. Mimo wszystko, moje wspomnienia są świetne i być może, kiedy uda mi się nauczyć radzić sobie z takimi problemami, zdecyduję się ponownie na życie w Portugalii ;)


A może Wy mieszkacie w mieście, na które macie zupełnie inne spojrzenie niż turyści? Dajcie znać!

KategoriePortugalia
Aleksandra Bogusławska

Dwa lata spędziłam w podróży, żyjąc na walizkach i co kilka tygodni zmieniając adres zamieszkania. Dziś mieszkam na stałe w domku na szkockiej wsi. Dużo spaceruję, gotuję wegańsko, spędzam czas w ogrodzie, doceniam małe przyjemności i spokojne życie.
Jestem autorką wszystkich tekstów i zdjęć na stronie.

  1. Julia Biedroń says:

    Cześć! 😊 uwielbiam Portugalię i bardzo się ucieszylam na kolejny twój artykuł o niej. Zgadzam się całkowicie, Południe jest fajne na wakacje, ale jednak codzienne życie zupełnie inaczej tam wygląda. A propos Borku Fałęckiego – też tu miezkamy z mexem od trzech lat, i cóż, coś się zaczęło dziać – przy Biedrze teraz są dobre frytki od chłopaków z Kazimierza, a obok Good Lood. To tyle z atrakcji 😂 i chociaz ja tam sobie bardzo cenię Borkowski spokój i zieleń, to rzeczywiście jakiejś kawiarni lub knajpy brakuje tu jak powietrza. Całe szczęście, że Podgórze jest niedaleko 😊

  2. Anna Mrożek says:

    Portugalia… Mieszkałam rok w odstępach, bo był to Erasmus x2… BRAGANÇA ❤️ I Coimbra, a od lipca będzie PORTO. Rozumiem Twoje żale, ale pomimo to mi żyło się tam dobrze. Na pewno w 100% zgadzam się z Tobą w kwestii ogrzewania… Nigdy więcej w zimie, bo zamiarznę na śmierć. Jednak co do ludzi to się nie zgodzę, może to była kwestia Lisbony? Dla mnie to najbardziej mili i pomocni ludzie 😊 mnie cieszył spokój północy i małych miasteczek. Raczej nie byłam typowym erasmusowym studentem, ale starałam się żyć jak oni. Teraz jestem w portugalski-polskim związku 😊 czytam Cię od 3 lat i czasem szłam zwiedzać Twoimi śladami, pozdrawiam! 😘

  3. Potrzebne są takie rozmowy, opinie i spostrzeżenia, choćby po to, aby już podczas samego podróżowania popatrzeć na miejsca również z perspektywy mieszkańców, w tym ekspatów. Warto patrzeć na miejsca, które odwiedzamy z różnych perspektyw i nawet jeżeli jedynie podróżujemy, będziemy bogatsi o całkiem sporo większy bagaż wiedzy i doświadczeń. :)

  4. Aga says:

    Zdecydowanie coś w tym jest :) Odwiedziłam Lizbonę i okolice w marcu, prawie codziennie padało i wiało, ale zważywszy na temperaturę dało się przeżyć i było świetnie :) Chętnie wróciła bym do Portugalii latem… (turystycznie oczywiście).

    Ja z kolei mieszkam w Sopocie i nie czaję co takiego ludzie w nim widzą, że rok w rok w sezonie przeżywa oblężenie :|

  5. Ewa says:

    Nie mieszkałam w Portugalii ale byłam na wakacjach. I tu muszę przytaknąć autorce. Na wydanie samochodu czekaliśmy ponad godzinę. Byłam wściekła bo przed nami było 500 km i jeszcze po drodze chcieliśmy tu i ówdzie zajrzeć. Lizbona – super, tramwaj 28 też, Sintra – bajka!!! itd. Dalsza podróż na południe. znowu długa podróż. Pani „od klucza” przyszła po 1,5 godzinnej interwencji. Koleiny raz gotowało się we mnie. Dojechaliśmy zgodnie z umową na 22.00 Byliśmy potwornie zmęczeni. Ale później już wszystko było super ( no może tylko o czystości nie będę wspominać). Ale – tak – WARTO zwiedzić Portugalię. Przejechaliśmy ponad 1500 km zwiedzając po drodze – było warto!!! To był październik. Pogoda idealna.

  6. Beata RS says:

    Hey. Właśnie wróciłam z wakacji w Portugalii. Tak sobie pomyślałam że tak to musi wyglądać codzienne życie jak opisujesz. W pierwszym dniu już doznałem wielkiego zaskoczenia gdy do Pani przy kasie w supermarkecie zadzwonił telefon, odebrała go i skanując nasz towar dalej bez problemu prowadziła rozmowę. Nie wiem czy w Polsce jest to akceptowane (wydaje mi sie ze nie) ale w UK (gdzie mieszkam) to jest niedopuszczalne.

  7. Michal J says:

    Znalazłem Twój artykuł przez przypadek. Ja akurat swietnie się czuję mieszkając w Portugalii. W Polsce zawsze jest ciśnienie na wszystko, w Portugalii sobie spokojnie żyje i się nie stresuje. Pracuje sobie zdalnie i kiedy zamknę laptopa mogę pobiegać nad oceanem, napić się kawy czy wina. Jak się mówi po portugalsku nie ma najmniejszego problemu z załatwianiem spraw, nawet jest łatwiej niż w Polsce.

  8. dSV says:

    Co za bzdury, mieszkam na poludniu Portugalii i nocami nigdy nia ma 30 stopni, jest ok 20 , jak mozna takie wyssane z palca bzdury pisac , po drugie widac ze nie lubisz ludzi i klimatu tego kraju i malo o nim wiesz po trzecie w jezyku angielskim mozna sie wszedzie dogadac nawet na tzw zadupiu a tym bardziej w knajpkach , fakt spoznianie sie jest tam nagminne, fakt w marcu , maju pada itd ale wiekszosc co piszesz to bzdury bo akaurat tobie przytrafily sie takie przykrosci co nie oznacza ze tam tak jest .

    1. Aleksandra Bogusławska says:

      Widzisz, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tobie jest idealnie – w porządku. Ja, choć uwielbiam Portugalię i myślę o niej codziennie, miałam różne sytuacje które nawet nie były przykre, po prostu nie były idealne. Pogoda: być może miałam taki rok, ale nie wspominam jej dobrze. Znam osobiście osoby, którym się w ogóle w Portugalii nie podobało i które się zgadzają w 100% z moją opinią.
      Czy mam wobec tego pisać, że było mi idealnie? Po co? W większości artykułów na moim blogu kompletnie zachwycam się Portugalią, ale myślę też, że warto jest znać różne opinie i różne punkty widzenia.

    2. Karolina says:

      Od lat mieszkam na emigracji ostatni rok zastanawiamy sie mezem
      nad przeprowadzka wlasnie do Portugali bardzo mi zależy na zdobyciu usłyszeniu opinii informacji na temat tego miejsca od ” MIEJSCOWYCH” czy jest opcja abyśmy mogli porozmawiać oczywiście droga elektroniczna messenger WhatsApp…?

  9. MorderczaSzminka says:

    Cześć!

    Od dobrych kilku lat myślę o przeprowadzce do Portugalii przynajmniej na jakiś czas, wiadomo jak to bywa. Obecnie kończę studia, a wspomniany kraj udało mi się odwiedzić kilka lat temu i przyznaje że się zakochałam!
    W związku z tym szukam informacji jak się do tego przygotować. Punkty, które wymieniłaś wyżej, mi raczej nie przeszkadzają, więc podejrzewam, że nie będę miała z tym problemu. Może miałabyś jakieś złote, praktyczne porady dla takiego żółtodzioba, jak ja, które mogą się przydać?
    Na blog dopiero trafiłam, ale podejrzewam, że będę tu gościć częściej! :)

    Pozdrawiam.

    1. Aleksandra Bogusławska says:

      Hmm nie wiem czego dokładnie szukasz jeśli chodzi o wskazówki :) Do Portugalii nie przeprowadzałam się tak formalnie. Myślę, że większość wskazówek byłaby taka jak w przypadku jakiegokolwiek kraju, na przykład żeby się nauczyć języka czy żeby mieć już coś/kogoś na miejscu :)

  10. dobdob says:

    Cześć Wszystkim,
    z mojej perspektywy (mieszkałam w 5 krajach, zwiedziłam 24) to wygląda tak, że „wszędzie jest tak samo”-ale tego nie zauważamy… Oczywiście w pewnym zakresie, kulturowo niektóre rzeczy w ogóle nie występują w innych krajach.

    Skupiając się tylko w zakresie Polski…
    • kilka tygodni temu u braci zepsuł się Internet(UPC) – Warszawa…stolica zdawałoby się, że zaraz naprawią? Nie, kalendarzowo 12dni i też pan „Technik” przychodził ok 3 razy… Też praca zdalna, internet przez te dni z telefonu itd…
    • Łeba tym razem, wynajęłam pokój, poszłam spać, przekręciłam się na łóżku i z niego spadłam bo okazało się, że było połamane (wersalka z jednym skrzydłem wiszącym-opartym o ścianę…
    • Warszawa jeśli źle pojedziesz albo nie wiesz jak jeździć to łatwo można wpakować się w 2godzinne korki, gdzie średnia prędkość to 2km/h
    • czy „na wakacjach łatwiej wybaczać”… z mojej perspektywy się nie zgodzę, na wakacjach mam „tu i teraz” dwa-trzy może 7 dni w jednym mieście i bardzo mi zależy to czy tamto zobaczyć a nie mogę bo pogoda, a lokalnie…jak nie dziś to za tydzień, albo za miesiąc, mam czas.
    • Polska – gdziekolwiek, tak, niestety bardzo popularne jest rozmawianie przez telefon podczas obsługi klienta… był moment, że w Biedronce/Lidlu było to naganne, ale teraz jak wszyscy chodzą ze słuchawkami w uchu, to łatwo można uzasadnić, że rozmawia ze współpracownikiem o pracy..czasami jak taka osoba patrząc na mnie mówi do słuchawki pierwszą moją myślą jest, że to do mnie..
    • mamy mieszkanie w bloku, pod Warszawą, w upalne dni wychodzimy na zewnątrz bo w mieszkaniu jak w piekarniku, a teraz jeszcze ugotuj obiad… z chęcią na lodzie bym „gotowała” w takie dni… ;-) W zimę faktycznie jest całkiem nieźle.
    • „wszyscy zawsze się spóźniają” – w Warszawie to samo… dostaję SMS, że kurier będzie pomiędzy godz A a B, jest godzina po B a kuriera jak nie było tak nie ma… to samo w urzędach, sprawdzanie licznika wody, kontrola wywietrzników komina to samo, jestem umówiona z samochodem na godz X (na naprawę, zmianę kół, mycie, cokolwiek) podjeżdżam 5 min przed czasem, okazuje się, że jestem w kolejce i mam czekać te 2-3 samochody przede mną (godzinę do dwóch)…

    Odnośnie problemów językowych w Portugalii to to faktycznie trzeba się przygotować wcześniej. Nawet jak kiedyś na ostatnią noc pobytu wynajęłam hostel 5min pieszo od lotniska w Porto, dobrze, że z bookingcom wydrukowałam info na temat bookowania po polsku i portugalsku bo kobieta w recepcji nie mówiła ani słowa jednego po angielsku, a my po portugalsku..

    Ciepło pozdrawiam ;-)

    1. Aleksandra Bogusławska says:

      Dziękuję za opinię :) Generalnie zgadzam się, że w Polsce jest jak jest i zawsze mam lekki szok kulturowy gdy wracam, ale te rzeczy w Portugalii o których pisałam wyżej po prostu najbardziej mi przeszkadzały :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *