O

O odpuszczaniu. Dlaczego warto czasem odpuścić.

Kilka tygodni temu Kamila zaprosiła mnie do udziału w Kampanii Społecznej Higieny Umysłu #RÓWNOWAŻĘ której celem jest szerzenie świadomości i opowiadanie historii dotyczących dbania o higienę umysłu i zdrowie psychiczne. W ramach akcji wybrałam sobie bez większego zastanowienia temat “Dlaczego czasem warto sobie odpuścić” i teraz mam bardzo ciężki orzech do zgryzienia.

Bo mogę się teraz mądrzyć o tym, że rzeczywiście warto i jak bardzo to pomaga, ale siedzę przed pustym ekranem i widzę, że sama mam do wykonania w tym zakresie wiele pracy. Chociaż czy nie jest tak, że całe życie się uczymy i przez całe życie możemy wykonywać pracę nad sobą?

Odpuszczanie sobie

Odkąd pamiętam, jestem perfekcjonistką. Byłam zawsze grzeczną dziewczynką z najlepszymi ocenami, która ciągle “musiała” udowodnić sobie i innym, że jest wartościowa. Zapewniam, że taka osoba nie odpuszcza sobie zbyt łatwo. Bardzo łatwo daję się łapać w pułapkę “dążenia do sukcesu”, nawet w dziedzinach które teoretycznie nie mają dla mnie zbyt wielkiego znaczenia (np. bycie najlepszą żoną albo najbardziej niesamowite fotografie).

Uwielbiam wymyślać sobie nowe zajęcia i pomysły, zaczynam ich realizację, ale po jakimś czasie okazuje się, że… doba ma tylko 24 godziny. Czy odpuszczam sobie nawet wtedy? Wcale nie: próbuję “jakoś to upchnąć” i walczę do momentu, aż jest naprawdę źle, moje życie jest zawalone i wtedy z ogromnym bólem serca muszę sobie rzeczywiście odpuścić i pewnym rzeczom powiedzieć “nie”.

Niestety, to właśnie ten perfekcjonizm i ogromne wymagania od siebie sprawiają, że odpuszczanie sobie jest takie trudne. Ponieważ “odpuszczenie sobie” to dla perfekcjonisty przyznanie się do tego, że jednak nie jest się idealnym, choćby miało to być w jednym kontekście (na przykład bycie idealną żoną). I taki perfekcjonista odbiera to jako porażkę. A “porażka” to chyba najgorsze, co może się stać w naszym świecie, zawsze dążącym do sukcesu. Nawet niewielkie, mało znaczące potknięcie rośnie do niesamowitych rozmiarów i zdaje się przekreślać kompletnie nasze szanse na to, że coś dobrego stanie się w przyszłości.

Myślę, że nawet najbardziej zbalansowanym osobom zdarza się czuć te i podobne myśli (wielu z nas ma je też podświadomie). Jesteśmy otoczeni informacjami, że idealne życie jest możliwe: oglądamy celebrytów, tylko piękne momenty w social mediach, wspaniałe zdjęcia z wakacji znajomych. Tak mało osób przyznałaby się przecież, że coś poszło nie tak, coś zawalili, pokłócili się z kimś albo choćby nie skosili trawy w ogrodzie. A przecież nikt z nas nie jest perfekcyjny w każdej dziedzinie, bo po prostu nie jest to fizycznie możliwe.

Dlatego więc pewne rzeczy trzeba sobie odpuścić. Dla lepszego komfortu psychicznego, balansu w życiu, zmniejszenia poczucia winy, lepszej relacji ze sobą i z innymi… W końcu dla większej wolności i autentyczności. Ponieważ jeśli jestem ciągle napięta przez oczekiwania wobec samej siebie, to nie ma we mnie miejsca na radość, zabawę i słuchanie siebie.
Na początku tego roku napisałam wpis o tym, że w tym roku sobie wybaczam. Dla mnie odpuszczanie ma właśnie dużo wspólnego z wybaczaniem sobie. Ze zrozumieniem, że jestem tylko człowiekiem i nie jestem w stanie zapiąć całego świata na ostatni guzik. I przyjęciem, że ważniejsze od bycia perfekcyjną jest bycie “wystarczającą”, dla samej siebie i dla innych.

Odpuszczanie innym

Niestety, z przesadzonymi wymaganiami wobec siebie zazwyczaj wiążą się również takie same wymagania wobec innych. Przecież skoro “tyle się staram, żeby być najlepszą żoną na świecie”, to przecież takiego samego starania się będę wymagać od męża a potem chodzić wściekła, gdy czegoś nie zrobi idealnie. Przyjaciele mają zawsze śmiać się z naszych żartów, rodzina ma być zawsze idealnie wspierająca, współpracownicy mają dawać z siebie 100%, 24 godziny na dobę.

Naprawdę można komuś odpuścić, że nie posprzątał po kolacji, rzucił koszulę zamiast ją powiesić, czy “krzywo popatrzył” i “powiedział coś nie tak”. Oczywiście musimy stawiać swoje granice w relacjach, ale też czyjeś potknięcie nie musi być powodem do naszego niezadowolenia, wściekłości, popsutego dnia czy wyjścia z relacji. Tutaj też dużą rolę gra wybaczanie, tym razem innym – wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

Jak odpuszczać

Pojawiało mi się też często pytanie “ale w jaki sposób odpuszczać? Jak?” I po rozmowach zarówno z moją terapeutką, jak i wieloma innymi osobami związanymi z psychologią widzę, że odpuszcza się “po prostu”.
Dla mnie jest to więc pewnego rodzaju deklaracja: “odpuszczam sobie” (wymagania wobec siebie, złość, negatywne myśli…)

Odpuszczanie sobie wiąże się też dla mnie z powiedzeniem stanowczego “NIE” pewnym przedsięwzięciom, pomysłom, ale również myślom w mojej głowie.

Moim zdaniem też ujmowanie czegokolwiek jako “porażka” jest bardzo złym nawykiem i staram się niczego nie nazywać w ten sposób. Zazwyczaj gdy coś mi nie wychodzi tak jak chciałam, myślę o tym jako o “lekcji”. Zastanawiam się wtedy czego się nauczyłam z tego doświadczenia, co bym poprawiła gdybym robiła to drugi raz i czego na pewno nie chcę robić w przyszłości. W ten sposób zamiast wpadać w destrukcyjne myśli, mogę się konstruktywnie zastanowić i postanowić coś na przyszłość.

Co więc warto sobie odpuścić

Porównywanie się
Wymagania wobec samej siebie i innych
Projekty i czynności, które nam nie służą
Niskie poczucie własnej wartości
Relacje, które nie działają na naszą korzyść
Robienie wszystkiego idealnie
Ocenianie siebie
Złość, poczucie niesprawiedliwości, rany z przeszłości
Myśli o sobie i innych, które nas krzywdzą, nic nie wnoszą do naszego życia
I wiele innych ;)

Myślę, że odpuszczanie sobie to stały proces, do którego wraca się codziennie. Wszyscy mamy w sobie schematy myślowe kształtowane przez lata, które nam nie służą i które negatywnie wpływają na nasze życie. Dzięki praktyce odpuszczania możemy powoli wypuszczać je z naszej głowy i wracać do tego, co dla nas rzeczywiście jest ważne.

Wszystkiego dobrego!


Wpis opublikowany w ramach Kampanii Społecznej Higieny Umysłu – projektu Kamili Paszelke prowadzącej bloga Uważniej.pl. Dbanie o higienę umysłu to nie tylko odzyskiwanie wewnętrznej równowagi i komfortu psychicznego w trudnych i kryzysowych sytuacjach. To również asertywność i stawianie granic, samowspółczucie, bycie dla siebie dobrym i traktowanie siebie jak najlepszą przyjaciółkę, myślenie o sobie dobrze, a także życie w zgodzie z samą sobą. W ramach kampanii kobiety dzielą się na blogach sposobami na zadbanie o siebie na codzień, odnajdywaniu się w nowych warunkach, odpuszczaniu pewnych rzeczy i byciu dla samej siebie kimś dobrym oraz wyrozumiałym. Więcej informacji i wpisów – na blogu Kamili.


Zdjęcia zostały zrobione w St Abbs w Szkocji.

KategorieBez kategorii
Aleksandra Bogusławska

Dwa lata spędziłam w podróży, żyjąc na walizkach i co kilka tygodni zmieniając adres zamieszkania. Dziś mieszkam na stałe w domku na szkockiej wsi. Dużo spaceruję, gotuję wegańsko, spędzam czas w ogrodzie, doceniam małe przyjemności i spokojne życie.
Jestem autorką wszystkich tekstów i zdjęć na stronie.

  1. Jestem wdzięczna za to, że zgodziłaś się dołączyć do całej inicjatywy i tym samym opowiedziałaś o swoich własnych doświadczeniach. Zwróciłaś słuszną uwagę na trudności związane z odpuszczaniem sobie, zwłaszcza u osób dążących do perfekcji. Dziękuję.

  2. Aleksandra Załęska says:

    Nie jest łatwo odpuszczać, trzeba się tego nauczyć, mnie to zajęło dosyć długo, mam czasem wrażenie, że za długo… ale ważne, że się tego nauczyłam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *