Kwietniowe ulubione

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Moje kulturalne i niekulturalne odkrycia w kwietniu.

Minął tylko miesiąc od wydania poprzedniej książki, a ja już opublikowałam następną. Jest to krótki przewodnik po Sardynii który zawiera przeredagowane i ładnie ułożone teksty z bloga wraz ze zdjęciami. Książeczka będzie bardzo przydatna dla każdego podróżującego, więc jeśli jej jeszcze nie macie, można ją pobrać za darmo poniżej.

Zapisując się, zgadzasz się na dostawanie biuletynu Duże Podróże, zawierającego powiadomienia o nowych wpisach na blogu. Nigdy, nikomu nie udostępniam Twoich danych ❤️

Przewodnik po Sardynii za chwilkę dojdzie na mail który podałeś!
Może się spóźnić 5 minut, ale dojdzie na pewno. Dziękuję za zapisanie się :)

Seriale

W tym miesiącu dalej, ale już resztkami sił, cisnęliśmy The Wire. Najbardziej i tak podobał mi się pierwszy sezon, a reszta była dla mnie męczarnią. Za to jak ja już dobrze znam Baltimore! To miasto jest aktualnie w top 3 miejsc gdzie nigdy w życiu nie chciałabym pojechać.

Film

A Year On Ice – dokument o życiu ludzi na Antarktydzie, nakręcony przez nowozelandzkiego fotografa Anthony’ego Powell’a. Mimo tego, że fabuła i produkcja czasem kulała, A Year On Ice oferuje piękne widoki, niesamowite ciekawostki i bardzo osobiste spostrzeżenia ludzi, którzy pracują i mieszkają na tym niedostępnym kontynencie. Uderzające były ich opowieści o nocach polarnych, syndromie T3 i bliskim kontakcie z polarną przyrodą — podziwiam tych ludzi bo wiem, że sama nie dałabym rady żyć w takich warunkach.

Artykuł

The Science Of Why You Should Spend Your Money On Experiences, Not Things (Dlaczego powinieneś wydawać pieniądze na doświadczenia, a nie na rzeczy) – temat o którym myślę już od dawna i staram się, by to kierowało moim życiem.

Lato

Dopiero kwiecień a w Lizbonie już lato! Zaczął się już sezon na truskawki, a całe miasto jest w różach. Praktycznie odkąd przyjechaliśmy cały czas kwitnie coś nowego i każde wyjście skutkuje ochami nad nowym kwiatkiem.

Miejsca w Lizbonie:

Klasztor Jeronimos (Hieronimitów) – najbardziej niesamowity zabytek Lizbony. Piękne i dokładne rzeźby sprawiają ogromne wrażenie nawet mimo tego, że w samych salach nie ma nic do zwiedzania.


Alfama – jak się okazało, nie znałam jeszcze “właściwej” Alfamy i tylko wokół niej krążyłam. W tym miesiącu trafiliśmy do słynnej średniowiecznej dzielnicy, gdzie wszyscy mieszkańcy się znają i o której napisano wiele piosenek fado. Zupełnie się już nie dziwię, że wszyscy kochają tę część Lizbony.


Alges – freguesia (czyli jakby… cywilna parafia?) koło Lizbony. Jest to osobna jednostka administracyjna która nie należy do miasta, natomiast w praktyce nie jest w żaden sposób od niego oddzielona. Alges nie jest ani trochę turystyczne i właśnie to mi się spodobało – ma małomiasteczkowy klimat który ciężko opisać. Dobrze, że jest blisko!


Ogrody botaniczne – zarówno Uniwersytecki Ogród Botaniczny jak i Tropikalny w Belem są warte odwiedzenia. Ten pierwszy jest ładny ale pełen turystów, ale ja oczywiście wolę nostalgię tego drugiego, wraz z jego zaniedbanym pałacykiem i zrujnowanymi szklarniami.


Posty w kwietniu:

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!

  • Uwielbiam w Twoich zdjęciach to, że są zawsze tak słoneczne i pełne życia.

    Serdecznie gratuluję wydanych książek:)

    • Dzięki wielkie, za jedno i drugie :)

  • Agnieszka Kuczyńska

    Pięknie :) Te truskawki… Ehh :)