KONKURS – wygraj śliczne pamiątki z Portugalii

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Bardzo mi miło ogłosić pierwszy konkurs na Duże Podróże! Sprawdźcie co możecie wygrać w tym tygodniu.

Specjalnie dla Was przygotowałam konkurs ze ślicznymi nagrodami prosto ze słonecznej Lizbony. Wszystkie są prosto ze sklepiku A Vida Portuguesa, który sprzedaje wyłącznie przedmioty wyprodukowane w Portugalii. Polecam to miejsce jeśli szukacie gustownych pamiątek, a dziś możecie wygrać drobny upominek ode mnie.

ZASADY KONKURSU:

Wystarczy pod tym postem napisać dlaczego chcielibyście pojechać do Portugalii, a jeśli już tu byliście – co Wam się najbardziej podobało. Jako inspirację możecie wykorzystać dział „Portugalia” na blogu. Komentarze można pisać do północy 27.06 (sobota).

Jedna osoba może się zgłosić tylko raz, ale za tydzień rusza kolejny konkurs w którym znowu macie szansę. Zwycięzca zostanie wybrany drogą losowania.


W pierwszym z trzech konkursów do wygrania jest zestaw: „ciasteczkowy” notatnik z kartkami w kropki oraz czekoladowe sardynki. Powodzenia!

[UPDATE] Konkurs wygrywa Helena z bloga Idę Gdziekolwiek! Jak najprędzej się do Ciebie odezwę a wszystkim innym bardzo bardzo dziękuję za udział!

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!

  • defaitisme

    Pojechać do Portugalii… by zjeść leite-creme podziwiając cudowną lizbońską architekturę. By usiąść na skraju klifu i zobaczyć słońce zachodzące za Atlantyk. :)

  • Karola

    1.08 wyruszamy z Mężem na Nasz pierwszy Eurotrip. Dokładnie 15.08 będziemy w Portugalii, a konkretnie w Lizbonie. Nic w tym może nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że właśnie wtedy będziemy świętować tam Jego dwudzieste dziewiąte urodziny oraz pierwszy rok od momentu, gdy powiedzieliśmy sobie: TAK. It’s gonna be legen – WAIT FOR IT – dary!

  • Chciałabym pojechać do Portugalii, by nie tyle odwiedzić Lizbonę, ale powłóczyć się po maleńkich miasteczkach wypełnionych białymi domkami, ogladać azulejos jak telewizję, objadać się pasteis de nata, dać się namówić na spróbowanie bacalhau i wyzwać Portugalczyka, by przygotował mi go na tysiąc sposobów, poćwiczyć mój portugalski, ale przede wszystkim… siąść na krańcu Europy, na Cabo de Roca i czuć się na właściwym miejscu – z piękną ziemią za mną i bezkresnym oceanem przede mną!

  • Ewelina J

    A więc dlaczego chciałabym pojechać do Portugalii…? Hmm jest wiele powodów, a dokładniej marzeń .W mojej głowie od roku siedzi Lizbona, zapoczątkowana przez książkę Marcina Kydryńskiego pt. „Lizbona. Muzyka moich ulic”, która mnie zachwyciła i chciałabym doświadczyć takich wrażeń osobiście. Chociażby dlatego by skorzystać z wind ulicznych wieczorną porą i zobaczyć pięknie oświetlone Białe Miasto, czy przejechać się zabytkowym tramwajem linii nr 28 , porównać najsłynniejszy lizboński targ ze słynną La Boquerią w Barcelonie. Jestem zafascynowana tym miastem i myślę ze w przyszłym roku uda mi się osiągnąć cel i zobaczyć piękne uroki Portugalii.

  • Agata Pasicka

    Chciałabym wrócić do Portugalii by znów stanąć w miejscu, które zachwyciło mnie bardziej niż niejedna upstrzona cudami architektury przestrzeń – na niemal niezabudowanym (latarnia morska to w końcu też budowla) wietrznym przylądku świętego Wincentego, odgarniać z twarzy poplątane wiatrem włosy i łapać okulary przeciwsłoneczne zrywane z głowy niesamowitą siłą wietrznego podmuchu. I tym razem kontemplować szumiącą ciszę chwilę dłużej. I wpatrywać się w bezkresny horyzont tak długo, aż wypatrzę sobie oczy na próbie dostrzeżenia… no, czy ja wiem, Madery chociażby ; )

  • Do Portugalii? Bo to zupełnie inne miejsce. Jeszcze mnie tam nie było, a takie miejsca zawsze pociągają. Chciałabym poczuć tą inność, natknąć się na problemy językowe, zamówić coś co nie będzie mi smakowało, tylko dlatego, że nie zrozumiałam menu i zrobić kilka rozmazanych zdjęć, które potem będę wspominać „O! To zdjęcie zrobiłam jak biegłam na autobus!”. Porozmawiać z ludźmi, metodą machania rękami i mówienia każdy po swojemu, zgubić się i standardowo zostać zapytana o drogę. Trochę szwendania się po miastach i miasteczkach, łapanie stopa, jazda autobusem/tramwajem/pociągiem… Ale najbardziej to do Portugalii chciałabym jechać, żeby tam być. Po prostu i intensywnie.

  • Magda

    Wrócić do Portugalii, do klimatu, zapachów, atmosfery, smaków, miejsc… wszystko to mam w pamięci i na zdjęciach, ale przeżyć i poczuć to wszystko na własnej skórze jeszcze raz to moje marzenie. Serce mi się raduje na myśl,ze znowu tam będę, kiedyś.

  • Niedawno przeszłam w pracy szkolenie dot. win i zakochałam się w portugalskim białym porto. Moja podróż po tym kraju z pewnością byłaby fantastyczną wycieczką kulinarną. Marzę o daniach z owocami morza i spróbowaniu zielonego wina. Zdjęcia, które przedstawiłaś u siebie sprawiają, że najchętniej ruszylabym Twoimi śladami w podróż. Cudowne widoki, magiczne miejsca i jedyna w swoim rodzaju atmosfera. Czuję jak mnie wewnątrz skręca na samą myśl o podróży ;)

  • powiem więcej, nawet jedziemy! w listopadzie:) dla widoków, wina, fado, kuchni oraz poszukiwaniu kamienia, na którym można usiąść i zapomnieć o całym świecie :)

  • Byliśmy cztery cudowne dni w Licbonie, w lutym. Co mi się podobało? Oświadczyny w maleńkiej, urokliwej knajpce. Niesamowite przeżycie :) i cudowna obsługa Hostelu Rossio. Mam nadzieję, że kolejny raz w Lizbonie wylądujemy w podróży poślubnej :)

    • LIzbonie- literówka się wkradła, sorki

  • Czemu chciałabym pojechać do Portugalii? Pozwólcie, że
    wypunktuję:

    P – jak Porto i porto – i pozwiedzać można, i napić się można
    :).
    O – jak owoce morza. Krewetki, małże, homary, sardynki….Mniam!
    Ponoć te portugalskie mają niepowtarzalny smak!
    R – jak Rip Curl Pro Portugal do Peniche, czyli życie na fali w
    wydaniu portugalskim.
    T- jak Tag, najpiękniejsza rzeka na Półwyspie Iberyjskim.
    U – jak utwory, czyli niezmiennie piękna narodowa muzyka
    portugalska fado!
    G – jak Gama, Vasco da Gama, czyli klasztor Hieronimitów z
    kościołem Santa Maria, w którym spoczywają prochy tego słynnego
    podróżnika.
    A – jak Azory, czyli dzika przyroda, warunki idealne do surfowania
    i te winnice!
    L – jak Lizbona oczywiście. Uwielbiam zwiedzać stolice, więc i
    ta portugalska jest jeszcze na mojej liście „do zobaczenia”.
    I – jak Ilha do Passegueiro, czyli Wyspa Drzewa Brzoskwiniowego.
    No, już sama nazwa jest powodem, żeby tam pojechać!
    A – jak Algarve Gourmet, czyli najlepszy festiwal kulinarny w
    Europie (a przynajmniej tak słyszałam :)).

  • Karola

    Chciałabym wrócić do Portugalii bo tam przeżyłam jedne z cudowniejszych wakacji. Przede wszystkim zakochałam się w małych miastach i wsiach: Leiria, Picotto i Nazare. Uwielbiam tę niespieszną atmosferę Portugalii, pyszną kuchnię (ciekawe leitão à Bairrada) i przemiłych ludzi, bardzo związanych ze swoim krajem i tradycją. ps. Z perspektywy czasu dobrze wspominam nawet ostre zatrucie owocami morza w Nazare i 3h czekania na swoją kolej w szpitalu w Leiria ;-)

  • Soundkeeper.blogspot.com

    Do odwiedzenia latynoskiej części Europy zbieram się już od liceum. W Portugalii zdecydowanie chciałabym odwiedzić Porto- po pierwsze ze względu na PORTOwy charakter, a także ze względów czysto empirycznych, aby spróbować dobrego, prawdziwego Porto i tamtejszej kuchni. Pozdrawiam z dolnego Schwarzwaldu!

  • Aleksandra Szymczyk

    Bardzo chciałabym pojechać do Portugalii, ponieważ uwielbiam odkrywać nowe horyzonty. Przede wszystkim odwiedziłabym Lizbonę, słynącą z wielu przecudnych miejsc. Pomnik Odkrywców to nie lada gratka dla każdego podróżnika! Ciągle jest moim numerem jeden na liście podczas przyszłego pobytu w tym kraju. Z wielką chęcią zaglądnęłabym też do kilku miejsc kultu religijnego. Od dziecka interesuję się historią, dlatego też Zamek św. Jerzego wydaje się być dla mnie bardzo ciekawą atrakcją turystyczną. Podczas przeglądania zdjęć trafiłam na ciekawy street art – podoba mi się, że sztuka uliczna ozdabia miejsca, które są ponure i nudne. Oczywiście musiałabym też złożyć wizytę w kilku uroczych kawiarniach czy restauracjach. Podczas mojej wyprawy chciałabym odwiedzić też Porto, Sintrę oraz Park Narodowy Penada-Geres. Znając mnie pojadę tam, gdzie coś mnie urzeknie i zaciekawi! Wszystko wyjdzie w praniu :)

  • Dorota Żabińska

    Portugalia jest moim wielkim podróżniczym marzeniem od niepamiętnych czasów! Za każdym razem coś, za każdym razem ktoś, i tak z roku na rok odkładana w czasie, ale z roku na rok woła mnie coraz głośniej… Co najbardziej przyciąga mnie do Portugalii? Jej tajemniczość, spokój, ciche miasteczka, nieznane miejsca, słońce, urocze uliczki, ten rozgrzany w słońcu piasek, muzyka, ocean i czar, który zawsze roztacza się gdy tylko w głowie przyjdzie myśl „Portugal”. Im więcej o niej czytam, tym bardziej chciałabym poznać ją nieśpiesznie, zatrzymując się tam gdzie mam ochotę, próbować tego, co będzie miało najlepszy smak, wpatrując się w bezkres błękitnego oceanu, wyciągnąć ręce do góry i chłonąć ją przez każdą sekundę mojego pobytu. A potem ewentualnie już z niej nie wrócić :D

  • Agnieszka Mikołajczyk

    Byłam w Portugalii w sierpniu zeszłego roku – jest po prostu NIE-SA-MO-WI-TA!
    Najbardziej podobała mi się Lizbona nocą oraz Cabo Espichel.
    Mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę..!

  • Olga Kaczmarczyk

    Portugalia była moim marzeniem podróżniczym od dawna, udało się je spełnić w zeszłym roku. Spędziłam cudowny tydzień na wybrzeżu Algarve i zobaczyłam tam najpiękniejsze plaże. Smaku sardynek, jedynych w swoim rodzaju, niezapomnę. Teraz czas na podróż do Lizbony i Porto. To jest kolejny cel i marzenie.

  • Kasia (HoTellMeMore)

    W Portugalii zachwyciło mnie Porto, jego spokój, cisza, mniejsza niż w Lizbonie ilość turystów, winnice z przepysznym winem Porto, smak ośmiornicy, który zapamiętam do końca życia!

  • Justyna Jesman

    Pojechać do Lizbony, wsiąść do żółtego tramwaju a potem włóczyć się małymi uliczkami… Pojechać do Porto, usiąść w rodzinnej restauracyjce, jeść owoce morza popijając winem…zachwycić się widokami. I skonfrontować, czy Portugalia jest piękniejsza niż Andaluzja :-)

  • Sandra Michalak

    Bardzo chciałabym wybrać się do Lizbony, aby móc porównać portugalską stolicę z hiszpańską :) Mam nadzieję, że już niedługo się to uda. Jak na razie zwiedzamy pełną parą Hiszpanię, przyjdzie i czas na Portugalię ;)

  • Dominika

    Właśnie wrocilam z Lisboa…Długo by opowiadać o tym, jak wolnym może poczuć się czlowiek na tym przepieknym skrawku ziemi..O saudade…Zwiedzilismy wszystko co zwiedzić trzeba przemieszczając się tylko i wyłącznie komunikacją z autochtonami. Jednak w pamięci nigdy nie zatrę niedzielnej leniwej sjesty w tabernie w Casa do Alejtejo. Wypilismy dooobry dzban wina z prxypadkowo poznanym tam „wloczykijem” Miguelem, ktory opowiadal jak cudownym krajem jest Jego ojczyzna i że Portugalia w ich sercach zawsze będzie potęgą. Co wiecej doskonale orientuje się w polskiej historii , czym bardzo nam zaimponowal. Czując „oddech czasu” spiewalismy rzewnie przerozne piosenki, w tym i pieśni fado Marizy (choc uwaza, że jest komercyjna, ale mimo wszystko ma dar ;). Oczywiście kilka poprawek w moim portugalskim poczylilismy, gdyz jestem totalnym laikiem. Wieczor skonczylismy juz w polmroku nazywajac się po prostu bracmi i siostrami, ktore.polaczyla nic czystego serca i humanizmu ;) Takie rzeczy zapewno zdarzają się codxiennie na świecie, ale ja poczulam tę ulotną woń „zycia” wlasnie w Casa do Alentejo…gdzie na pieterku powyzej grono zacnych 65-latek ostrymi tonami wykonywalo oryginalne piosenki ludowe z regionu Alentejo..

  • czoklyt69

    Studiuję we Wrocławiu, o którym mówią że to miasto stu mostów, tak więc by podczas podróży nie tęsknić za domem chciałabym zobaczyć… most vasco da gama! :)

  • Michella Kej

    Bardzo bym chciała pojechać do Portugalii bo lubię podróżować po krańcach Europy, gdzie są mniejsze tlumy, gdzie krajobraz i pożywienie są inne od naszego. Jeszcze to urocze ciepelko wieczorami i te plaze pelne malych zatoczek. A juz totalnie mnie uwiodla potrawa z nagrody…rybka w czekoladzie. Uwielbiam czekoladę we wszelkiej postaci. Jadlabym ! I zwiedzalabym. I zaszylabym sie w jednej z takich uroczych zatoczek. Ahhhh

  • cyklamat

    Najbardziej w Portugalii podobało mi się to, że będąc w Lizbonie jednocześnie można patrzeć na zabytki San Francisco i Rio de Janeiro, piknikując nad Tagiem i pijąc wino za 2 euro; codziennie ten sam obiad w stołówkach w Coimbrze z obowiązkowym ryżem i frytkami, pyszne owoce, wino (moscatel!), bajecznie słodkie ciastka, a do tego codziennie kilka pysznych kaw; pusta plaża nad oceanem i wszędzie dookoła najpiękniejszy język na świecie :)
    No i teraz trzeba kombinować, żeby wrócić tam i zostać jak najdłużej :)