KONKURS 2 – Wygraj zestaw pamiątek z Portugalii

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Kolejny, tym razem mój ulubiony, zestaw prezentów z Portugalii do wygrania w konkursie Duże Podróże!

Dziękuję bardzo wszystkim za wzięcie udziału w zeszłym tygodniu – wyniki są już ogłoszone w poprzednim poście! Odpowiedzi były urocze więc mam nadzieję, że spróbujecie jeszcze raz, zwłaszcza że trochę zmieniłam zasady.

ZASADY KONKURSU:

1. Zapisz się na newsletter Duże Podróże – jeśli już na nim jesteś to przejdź do kroku 2.

2. Napisz komentarz pod tym postem opisując swoje podróżnicze marzenie – dowolne miejsce, puść wodze fantazji. Ponieważ w zeszłym tygodniu było mnóstwo ciekawych odpowiedzi a nagrodę losowałam – tym razem sama wybiorę zwycięzcę. Zgłaszać się można do środy 8.07 do północy.


W tym tygodniu do wygrania mój ulubiony zestaw: notatnik z kartkami w gwiazdki, tuńczyk w puszce (hihi) oraz mydełko melonowe. Wszystko zostało wyprodukowane w Portugalii. Trzymam kciuki!

 

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!

  • ewa

    Zdecydowanie mam zbyt dużo podróżniczych marzeń :) ale tym NO.1 bezapelacyjnie jest Alaska – kraina zimna, spokoju, ciszy i walki o przetrwanie. Miejsce, które pokazuje inny świat, zgoła odmienny od cywilizacji. Zobaczę je na pewno:)

  • Matrix

    Moim zdaniem numerem jeden będzie Nepal – to kraj atrakcyjny turystycznie głównie ze względu na malownicze położenie, sprzyjające wakacyjnym wędrówkom i trekkingowym eskapadom ,tajemnicza kultura tamtejszych plemion, szlaki turystyczne wiodące przez dziką, zieloną puszczę, przyciągają głównie zapalonych podróżników, którzy preferują wypoczynek aktywny. Do Nepalu przybywają Ci, którzy pragną wakacji nietuzinkowych czyli miejsce wymarzone dla takich ludzi jak ja.

  • Eliza

    Moim największym podróżniczym marzeniem jest polecieć w kosmos.
    Jakby szalenie to nie brzmiało, mam największe ciary myśląc o byciu zanurzoną w przestrzeni, niby nic nie ma, a gdzieś w oddali świecą gwiazdy. Poczuć potęgę wszechświata, wszystkie skrywane tam tajemnice. Co tam jeszcze jest? Czego jeszcze nie wiemy?
    Byłam na środku morza, dookoła była tylko woda i niebo. Wyszłam wysoko w góry, pod sobą miałam wielki ocean chmur, i niebo. Ja, moje smutki, zmartwienia i nerwy, redukują się, kiedy patrzę na tak wielkie przestrzenie. Znikają. Świat jest taki wielki, co znaczą moje małe problemy?
    I dlatego też kosmos.Móc popatrzeć na Ziemię z daleka, uświadomić sobie jak jesteśmy mali wobec tego wszystkiego, a zarazem jak ogromnie wiele dokonaliśmy. I jaka jestem mała ja, a poleciałam. Niesamowite.

  • Moim największym marzeniem podróżniczym jest udać się do gorącej Hiszpanii, gdzie zachęciłabym do aktywności fizycznej tłumy wylegiwających się turystów. Wspólny aqua- aerobik w rytm jednej muzyki to byłoby COŚ! :)

  • Aingeal Maith

    Od kilku, może nawet kilkunastu lat marzy mi się Skandynawia. Szczególnie teraz, gdy upały za oknem, chętnie zrobiłabym „pstryk” i przeniosła się do tej chłodniejszej pięknej krainy. Chciałabym zwiedzić stolice, ale także małe urokliwe miasteczka, zjeść świeże owoce morza oraz wszelkie tradycyjne dania, podziwiać i fotografować piękne widoki. Wiem, że moje marzenie kiedyś się spełni. I może nie będą to tak odlegle marzenia, bo gdzieś podróż poślubną trzeba zaplanować :)

  • Cecylia

    Jednym z moich podróżniczych marzeń, napewno największym jest wyprawa na Islandię. Głównie z powodu ciepłych gejzerów, w których mogłabym wygrzewać się godzinami. Fascynuje mnie to, że bez żadnych opłat można przenocować w chacie z blachy falistej w całkiem przyzwoitych warunkach. Na dodatek wędrując po wyspie można podziwiać ogromne przestrzenie zalane niegdyś lawą. To jest niesamowite, że w jednym miejscu ściera się zimno z gorącem. Zimny klimat, lodowce. Natomiast zaraz obok wrzące gejzery. Niesłychane! Jednak nie mogę się zdecydować, kiedy lepiej tam się wybrać. Późną zimą, aby wypatrywać aurorę borealis czy latem, żeby wędrować wzdłuż lodowców. Najlepiej wybrać się dwa razy! :D

  • Aleksandra Szymczyk

    Któż nie lubi podróżować? Mnie ciągnie zwłaszcza do krajów
    arabskich. Interesuje mnie, jakże odrębna od naszej kultura. Obserwuję, jak
    małymi krokami zmienia się rola kobiet w tych krajach i jak otwierają się na
    globtroterów, a mają im przecież wiele do zaoferowania. Moim największym
    marzeniem jest wyjazd do Omanu. Może dlatego, że nie jest to kraj oblegany
    przez turystów. Chciałabym zwiedzić dawną stolicę Omanu – Nizwę, Kanion Węża i
    zobaczyć plażę Ras Al-Hadd, gdzie co roku tysiące żółwi składają jaja. Podobno
    jest to jedyny kraj, gdzie rosną drzewa kadzidłowe. Do tego rejs po Zatoce
    Osmańskiej – podglądanie wielorybów i delfinów, cóż trzeba więcej? Można
    jeszcze zahaczyć o las baobabów w Salalah – to już pełnia szczęścia! Dlaczego
    chcę wyjechać? Banał, ale podróże kształcą. Człowiek na żywo przyswaja to, co
    zobaczą oczy. Poza tym można sprawdzić swoje możliwości – zmierzyć się z innym
    klimatem, zmęczyć wędrówką po dzikich górach i ruchomych piaskach na pustyni.
    Podobno Arabowie to gościnny naród, więc może udałoby się zamieszkać kilka dni
    w beduińskiej osadzie – w jakże trudnych warunkach. Brak wody, łazienki i
    podstawowych rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie u nas życia – jak długo
    mogłabym wytrzymać bez nich? Czy mam szansę, omijając hotele, śpiąc w namiocie
    i spożywając proste i rzadko spotykane u nas posiłki wytrwać? Przewodniki
    przekonują, że w Omanie nie występują choroby tropikalne i jest bardzo niska
    przestępczość, więc to duży plus tej wyprawy. Mam nadzieję, że kondycyjnie i
    zdrowotnie podołam, więc czegóż by nie spróbować? Coraz częściej słyszy się o
    niepełnosprawnych, podejmujących trudne wyzwania – wejście na szczyty gór,
    podróże do dalekich krajów, zdobycie biegunów (słynny Jaś Mela). Jeśli się
    siedzi w domu, to w czym człowiek ma się sprawdzić – w odkurzaniu i myciu
    garów? To każdy potrafi! A przecież za drzwiami czeka przygoda… Może to będzie
    przygoda na miarę Sindbada Żeglarza, który według legendy pochodzi z portowego
    miasteczka Sur w Omanie. Oby taka była!

  • Diana

    Fascynują mnie miejsca nieodkryte, o których słyszałam oglądając filmy przyrodnicze podczas popołudniowej drzemki. Od lat marzę, by wybrać się w podróż łodzią podwodną wraz z naukową ekspedycją, najlepiej w okół Australii i Oceanii i tak zanurzyć się na kilka dni, zapomnieć o czasie, pomieszać się w nim, poczuć żywioł i historię ewolucji, z której się wywodzi ludzkość.

  • Dominika

    Dotąd myslalam, ze jak zobaczę Algarve to moje podroznicze marzenia się spełnią. I owszem. Tak było… aż do chwili, gdy zamarzylam o Lizbonie. I idąc za ciosem ten sen tez spelnilam. Marzyłam tez o Wybrzexu Światła, Kadyksie, Jerez de la Frontera.. I los byl na tyle łaskawy, ze rowniez zwiedzilam te okolice. Pomyslslam sobie wowczas – co ja teraz będę robic? gdzie jeździć? o czym marzyc? Wowczas natchnela mnie wizja Porto i zachodniego wybrzeza Portugalii. Juz palcem po mapie obrysowuję kontur wycieczki , gdzie się zatrzymam, myślę kogo poznam. Pragnę wyrusxyc z Lizbony poprzez Sintrę, następnie Cabo da Roca i w gorę poprzez przepastne – ponoc – lasy Portugalii. W Porto chcialabym poczuc zwykly dzien pracy tubylcow, gdzie – i czy wogole – się spieszą, co jadają, czym popijają. Chetnie tez zobaczę Coimbrę oraz wszelkie najmniejsze miesciny tego niewielkiego, acz niegdys tak poteznego kraju. O meu Portugal! Boa noite!

  • Iwona

    Moje podróżnicze marzenie to Afryka. Wydaję mi się, że tam wszystko jest inne, kolory, zapachy, smaki, twarze… Chciałabym zobaczyć Białe Miasto, wszystkie kolory Maroka, meczety w Kairze. Chciałabym poznać te miejsca na ziemi, gdzie ludzie żyją inaczej. Zwiedzać Egipt nie tylko „z prądem” ale także własnymi drogami. Zobaczyć piramidę Cheopsa i cofnąć się o kilka wieków. Popłynąć statkiem po wiecznym Nilu. Wiem, że każdy dzień spędziłabym tam intensywnie a emocje towarzyszące odkrywaniu tego lądu przepełnione byłyby radością i przyjemnością. Tylko szkoda, że paraliżuje nas coraz częściej strach przed wyprawą w nieznane…

  • Radosław Grabowski

    Moim marzeniem, według mnie, chyba niewielkim, jest podróż z moją dziewczyną gdziekolwiek. Jak dotąd nie było nam dane wyjechać gdzieś poza granice naszego kraju, dlatego tym bardziej ciągnie nas do wyjazdu. Naszym wspólnym marzeniem jest zwiedzenie „Czarnego Lądu”. Moja dziewczyna chciałaby pomóc tam potrzebującym dzieciom, a przy okazji zrobić obszerną sesję tubylcom. Ja natomiast marzę o zobaczeniu z bliska kilku egzotycznych zwierząt i przejechania się po wydmach moim quadem. Oboje mamy w sobie chęć poznawania czegoś nowego i stawiania sobie wyzwań, a właśnie takim wydaje się być wyjazd do Afryki. Na tę chwilę zbieramy pieniądze, a czy nam się uda tam wyjechać… czas pokaże. O naszych afrykańskich podbojach na pewno napiszemy na blogu który chcemy założyć, ponieważ w sierpniu w planach mam wyprawę – niespodziankę. Nie będzie to co prawda Afryka, ale myślę, że oboje będziemy zadowoleni. Pozdrawiam z nieco deszczowej Polski :)