Co zjeść w Porto? Moje ulubione restauracje i kawiarnie

Zdjęcia i tekst: Aleksandra Bogusławska

Gdzie zjeść najlepszą rybkę, gdzie wypić portwein, a gdzie posiedzieć przy oceanie? Polecane restauracje i kawiarnie w Porto!

O jedzeniu w portugalskich restauracjach pisałam w kulinarnym przewodniku po Lizbonie, a na początku tego artykułu znajdziesz listę najbardziej popularnych dań i przekąsek w Portugalii. Muszę przyznać, że w Porto miałam dość duże szczęście do dobrego jedzenia, również dlatego, że wiele z tutejszych restauracji polecił mi gospodarz naszego AirBnb, Bruno. Poniższe miejsca są ułożone od najtańszych do najdroższych, żeby każdy znalazł coś na swoją kieszeń. Część knajpek zaktualizowałam w marcu 2016 roku, bo miałam okazję odwiedzić je ponownie, kilka dodałam.

Jeśli chodzi o jedzenie w Porto, to niezmiennie polecam pojechać do Matosinhos na Rua Herois da Franca. Restauracje wystawiają tam na chodnik swoje grille i pieką pyszne ryby – naprzeciwko jest główny port rybny w Portugalii, więc wszystko jest tam bardzo świeże. W poniższym przewodniku polecam najbardziej knajpę Palato, ale ponieważ trochę podrożeli, równie dobrze możesz wybrać dowolną inną restaurację, bo wszędzie jest równie świeżo. Koniec gadania, jemy!


A Sandeira do Porto

A Sandeira to miejsce, w którym przekonasz się, że kanapka kanapce nierówna, tam ta klasyczna przekąska jest pyszna i cudownie przyrządzona. Jest też bardzo tanio! Zestaw lunchowy (podawany od 12:00 do 15:30) składa się z zupy dnia, kanapki i picia, a kosztuje tylko 5 euro. A Sandeira jest bardzo mała, co nie przeszkadza w jedzeniu, ale czasem zmusza do poczekania chwilę na wolny stolik. Ścisłe centrum Porto.


Padaria Ribeiro

Piekarnia i kawiarenka, idealna na śniadanie lub lekki lunch. Przy stoliku można zamówić sobie kanapki, ale też słodkie ciastka. Dużym plusem jest fakt, że wszystko jest świeże – no i wystrój zupełnie inny niż w większości portugalskich kawiarni – nowoczesny, minimalistyczny. Minus: przez dużą ilość ludzi trochę się czeka na swoje zamówienie. Cena śniadania z kawą: około 5 euro za osobę. Niestety, ostatnio jakość ich jedzenia znacznie się pogorszyła.


Leitaria Da Quinta Do Paco

Znajdująca się tuż obok Padarii Ribeiro ciastkarnia specjalizująca się w eklerach. Podobno ta firma (istniejąca od 1920 roku) ma swoje własne krówki, z mleka których produkują kremy do eklerów oraz inne wyroby mleczne sprzedawane w Leitarii. Ja po 1,5 ciastka myślałam że pęknę, ale były rzeczywiście pyszne i świeżutkie. Nie podobała mi się jednak obsługa w tym miejscu. Cena jednego eklera: 1,50 euro.

Leitaria jest też bardzo fajnym miejscem na śniadanie, podają zarówno zestawy śniadaniowe jak i przepyszne kanapki. Wszystko jest przygotowywane i pieczone na miejscu, więc bardzo świeże!


Rota do Cha

Bardzo przyjemna i duża herbaciarnia z ogródkiem, podobał mi się też jej wystrój – podobno przywieźli te wszystkie rzeźby i ozdoby prosto z Nepalu. Mają ponad 300 rodzajów herbaty, którą można też u nich od razu kupić – samo menu herbaciane ma około 40 stron. Podają również orientalne jedzenie.


Food Corner

Nowe odkrycie w Porto! Food Corner to cały dom poświęcony jedzeniu, na każdym piętrze znajduje się inna restauracja: (od góry) włoska, z hamburgerami, japońska, „zwykła” knajpa z portugalskimi przekąskami i bar sałatkowy. Każdy może zamówić coś innego, a potem zjeść przy stoliku na dowolnym piętrze, chociaż najładniej jest chyba na 2, przy hamburgerach. Cudowna jest tam restauracja japońska Temaki, chociaż samo temaki mają słabe i wolę zestaw sushi na ciepło (12 euro). Uwielbiamy też hamburgery od „Munchies” które kosztują 8 euro z czipsami. Świetna alternatywa dla drogich i turystycznych restauracji na Rua Santa Catarina, która jest tuż obok.


 

Brick

Rua Campo Martires Da Patria 103, tuż przy kościele Clerigos

O Boże. Brick to najlepsza, najmodniejsza a jednocześnie najsmaczniejsza restauracja w Porto. Duży wspólny stół, je się siedząc na kolanach u innych klientów ale jakie to jedzenie jest dobre. Podawane w formie tapas, na drewnianych deskach, każda potrawa jest przygotowywana od zera. W menu kanapki, tortille te hiszpańskie i te meksykańskie, sałatki, opcje wegetariańskie, rybne i mięsne. Za to wszystko robione z mnóstwem miłości. Smakowało mi strasznie, aktualnie numer jeden w Porto.

Jedyny minus – bardzo krótkie godziny otwarcia i malutki lokal, co zmusza do wcześniejszej rezerwacji sobie miejsc. Średnia cena ogromnego posiłku dla 1 osoby, z winem: 20 euro.


Praia da Luz

Kawiarnia, a bardziej lounge bar przy oceanie. Mają leżaki, kanapy, siedziska – można się opalać, można się schować od słońca. Przyjemnie i spokojnie. Uwaga na wyciskany sok z pomarańczy (sumo natural), który kosztuje 4 euro, mocna sangria jest po 3.

Tak naprawdę świetnie jest sobie usiąść w dowolnej takiej kawiarni nad oceanem i popijać porto, ewentualnie sangrię. Bo czy może być coś lepszego?


Majestic Cafe

Najsłynniejsza kawiarnia w Porto, zbudowana w 1921 w stylu Art Nouveau. Dekoracje wnętrz robią duże wrażenie, szczególnie skórzane siedzenia i rzeźby. Majestic zasłużyło sobie jednak na gruntowną renowację, bo lustra jest już w nienajlepszym stanie. Kawiarnię reklamują jako „podróż do Belle Epoque”, natomiast przez ilość turystów w bojówkach i crocsach Majestic nie jest eleganckie, a tylko popularne. Cena za (pyszną!) sangrię: 5 euro, więc spodziewam się że większy posiłek jest bardzo drogi.


Espaco Porto Cruz

Lounge bar na dachu, w Villa Nova da Gaia. Widok na rzekę, Ribeirę oraz stare miasto w Porto – nie można jednak wjechać na górę, zrobić zdjęcia i nic nie zamówić. Kelnerzy nie ogarniają angielskiego i jest trochę sztywna atmosfera bogatych ludzi, ale kieliszek porto jest tam od 3 euro.

Każda winiarnia na drugim brzegu rzeki ma swoją kawiarnię gdzie można się napić porto, więc jeśli macie już wybraną swoją ulubioną markę tego trunku to najlepiej (i często najtaniej) będzie właśnie tam.


Camafeu

Nareszcie, cudowne portugalskie jedzenie! Camafeu znajdą tylko ci, którzy go szukają, bo jest na pierwszym piętrze kamienicy przy Praca Carlos Alberto, wnętrze jest przystrojone jak XIX-wieczny francuski apartament i nie wystawiają stolików na zewnątrz. Za to zamiast słabo przygotowanego steku z litrem tłuszczu, rozgotowanego bacalhau i nijakich przystawek (tak częstych w dowolnej portugalskiej restauracji!), dostajemy pyszne przygotowane przez znawcę potrawy, z miłością i pasją do tradycyjnej kuchni Portugalii. Jedzenie w Camafeu jest odpowiednikiem jedzenia u portugalskiej mamy lub babci, ale takiej, która naprawdę świetnie gotuje. Porcje są idealne, po przystawce i daniu głównym zostaje jeszcze spokojnie miejsce na deser. Serdecznie polecam!


Restauracja Palato

Na Herois da Franca restauracje wystawiają wprost na ulicę grille na których smażą połów z portu naprzeciwko. Być w Porto i nie pojechać do tego miejsca to grzech ciężki, zaufajcie mi – możliwe, że w życiu już nie zjecie niczego pyszniejszego.

Kelnerzy w Palato są bardzo mili, można sobie wybrać rybę którą chcemy zjeść i poprosić o trochę mniej oleju jeśli już nie wytrzymujemy tłustego portugalskiego jedzenia. Potrawy są bardzo proste, ale idealnie przyprawione. Ceny są całkiem wysokie (25 euro za osobę, z sangrią i kawą), ale biorąc pod uwagę że się popłakałam ze szczęścia przy grillowanych kalmarach z krewetkami – warto. Bardzo pyszna jest tam płaska ryba turbot!

Niestety, od czasu mojej ostatniej wizyty w czerwcu 2015 Palato bardzo podrożało (pewnie coś wspólnego z tym miały zachwycone oceny na TripAdvisor) i teraz za posiłek zapłacimy tam już koło 40 euro za osobę. Można oczywiście wybrać tańsze ryby, np. sardynki (4 sztuki za 3,70 euro!) nie zmienia to jednak faktu, że trzeba do Palato przyjść przygotowanym finansowo.

Proszę nie promuj swoich linków w komentarzach, dzięki!

  • Byłam w Porto 1,5 roku temu. Rzeczywiście, wygląda na to że dużo się zmieniło na lepsze. Podczas tego pobytu zajadaliśmy się niczym innymi, a właśnie tymi zwykłymi sardynkami. Mieliśmy ulubione miejsce, niepozorny punkt gastronomiczny w rynku (stołowali się tam głównie lokalsi). Nigdzie indziej nie jadłam tak prostego dania, jakże znakomicie przyrządzonego!

    • To prawda, że tutaj bardzo proste danie potrafią świetnie przyrządzić :) Nawet sardynki są dobre i na pewno warto chociaż raz spróbować, z drugiej strony takich przysmaków jak turbot trudno szukać gdzie indziej a jest BARDZO smaczny :)
      Tak przy okazji: co nazywasz rynkiem w Porto? :D Tutaj chyba nie istnieje takie określenie i jest raczej kilka placów centralnych.

  • trochę mi się nazbierało zaległych wpisów u Ciebie, ale już nadrobiłam z wielką przyjemnością, Twoje zdjęcia sprawiają zawsze, że od razu mam ochotę pakować walizkę:)

    • Wzajemnie! :D Pojechałabym chociażby do Warszawy, żeby zobaczyć czerwone pandy w zoo i Twoje psy <3

  • Karo

    Witaj! Byliśmy dziś w Palato – rewelacja! Dziękujemy za namiary ;) pozdrowienia z Portugalii! Karolina, Adam i Jaś :)

    • Super! Bardzo się cieszę że się tam wybraliście i smakowało :) Pozdrawiam! :)

  • kajerko

    Najlepsza knajpa w Porto- Adega de S.Nicolau – krewetki takie że mi się śnią po nocach! :>

  • ahilles107

    Na Rua Herois de Franca zdecydowanie polecam TITO (TITO i TITO II) – sprawdzone nawet poza sezonem. Dorada + lemoniada/kieliszek wina to koszt około 30EUR na dwie osoby.

    • tam też byłam, całkiem fajne miejsce :) Ale widzę, że cena standardowa za obiad na Herois da Franca to już 30 euro – szkoda, bo kiedyś było 20…

      • ahilles107

        30 ale za dwie osoby. Czyli 15-18 za osobę. Ale raczej nikt tam codziennie się nie stołuje. W dzielnicy Ramalde średni koszt lunchu to nadal 5-6 EUR na osobę.

        • Nooo, ale Ramalde to drugi koniec świata i nic ciekawego tam nie ma… jak ktoś mieszka w okolicy to spoko, ale z miasta tam docierać trochę bez sensu, na to samo wychodzi co jeść bliżej centrum ;) Ale oczywiście, że w bardziej „lokalnych” knajpach jest dużo taniej, jak ktoś chce to spokojnie takie znajdzie w Porto.

  • AdrianaJot

    Smakowity kąsek z tego Twojego wpisu! Już niedługo lecę do Porto, a ten poradnik zabieram ze sobą:) Przepiękne zdjęcia! Dziękuję ślicznie za przydatne informacje!

  • Natalia

    Dzięki wielkie za ten przewodnik, niesamowicie pomógł w kulinarnym odkrywaniu Porto! Również dotarłam do Palato i cóż, mogę tylko powiedzieć, że Twoja rekomendacja ściąga tam prawdziwe tłumy głodnych rodaków :) Tanio nie było to fakt, ale porcje są naprawdę duże i warte każdego centa. Dotarłam tam z kartką w ręce, co nie umknęło uwadze kelnera, który zapytał mnie co tam miałam zapisane. Powiedziałam tylko, że najlepsze restauracje, a Pan dopytał: „duże podroze?” (w sumie to bez cienia wątpliwości :D). Przyznał, że po Twoim wpisie postanowili zrobić nawet polską kartę ze względu na prawdziwe tłumy odwiedzających Polaków :) Myslę, że w Palato będziesz VIPem :) Poza tym udało mi się zjeść w Food Corner i eklery w Leitarii! Za każde z powyższych dziękuję, resztę zostawiłam na kolejną wizytę w Porto! Pozdrowienia!

    • Kurczę to jest dla mnie niesamowite to co piszesz, w życiu bym nie pomyślała że tyle osób będzie tam jechać po moim poleceniu a tu takie rzeczy… Pozostaje mi tylko tam jechać jeszcze raz :D

      • To ja chyba też tam zajrzę za miesiąc i pochwalę, że było mi Cię dane poznać osobiście :D #fame!

  • Ola

    Hej, mam takie pytanie odnośnie jedzenia. Czy orientujesz się gdzie i czy w ogóle jest jakieś miejsce w Porto(knajpka, restauracja) gdzie można zjeść coś w rodzaju „deski serów”, aby można było przy tym „pobiesiadować” przy winie itd i przy tym nie zbankrutować? :)
    Bardzo byłabym wdzięczna za odpowiedź
    :)
    Pozdrawiam!

    • Deski serów to niezbyt popularna przekąska w Portugalii, ale takie miejsce do biesiady przy winie to dosłownie cały brzeg rzeki Douro od strony Vila Nova de Gaia :) Tam położone są winiarnie produkujące porto, wybierz po prostu knajpkę która Ci się spodoba, lampki porto tam są od 3-4 euro z tego co kojarzę :)

      • Ola H

        Ok, dzięki za odpowiedź:) chodziło mi właśnie o cos w rodzaju przekąsek do wina itp:)

  • Ina

    Witam, wybieram się do Porto pod koniec maja i zastanawiam się, czy jako weganka będę miała co tam jeść ;) masz może jakieś wegańskie/wegetariańskie miejsce godne polecenia, szczególnie jeśli chodzi o obiady…

  • aranguizz

    Cześć. Przede wszystkim wielki ukłon za Lizbonę kulinarnie, bo przewodnik super. Kilka miejsc wytestowaliśmy i były trafione właśnie z tego bloga! Co do Matosinhos i jednej ulicy z Palato, gdzie więcej grilli zresztą, uwaga na oszustów. Bo jak inaczej nazwać odmowę przystawki, gdzie potem po portugalsku na rachunku ci doliczają oliwki za 2,5 EUR, 3 kromki chleba za 2,5 EUR oraz jakąś pastę za 2 EUR? Razem 7 EUR za coś, czego się nie je. Rachunek zachowaliśmy, ale nie było po drodze informacji turystycznej, a musieliśmy gonić do Lizbony już. Myślę, że tak żerują. Tylko dokładnie nie wiem, czy to Palato – bardzo podobny kelner jak ten na zdjęciu u Ciebie na blogu – nie było podpisane, do jakiej restauracji są. W każdym razie te grille są na zewnątrz obok siebie, głowa boli z wyboru. Wybraliśmy najbardziej urokliwą, pod drzewkami na zewnątrz stoliki na trawce. Super klimat, super jedzenie (szaszłyk z krewetek i kalmarów, dorada, ośmiornica, sardynki), cenowo nie jest źle, smaki świetne, ale żerowanie na turystach widoczne i zgodnie z tym, co pisałaś na blogu – nielegalne zagrywki z doliczaniem odmówionych przystawek. To tak na ostrzeżenie. Nie wiem, czy inne restauracje grillowe z Rua de Franca też tak robią, czy nie, ale warto mieć na względzie.

    • nooo, niestety mnóstwo knajp w Portugalii tak robi, w Porto, w Lizbonie, wszędzie… Dlatego niestety pisałam żeby uważać, ale czasem tak wyjdzie. Mi się w Palato nie zdarzyła żadna nieprzyjemność a byłam tam z 7 razy, no ale różnie się zdarza i przykro mi, że miałaś złe doświadczenie. Pozdrawiam!

  • Gosia

    Muszę powiedzieć, że Pani blog ma moc :) Poszliśmy w Porto do jadłodajni BRICK (przepyszne i pięknie wyglądające jedzenie, chyba najlepsze miejsce, z naszej dwutygodniowej podróży po Portugalii) i tam spotkaliśmy sympatyczną parę Polaków, i zapytali nas jak znaleźliśmy to miejsce. Z bloga. Duże Podróże ? Tak ! Dokładnie ten sam :)

    • hahaha niesamowite, czasem czytam takie historie i naprawdę trudno mi uwierzyć że gdzieś tam w świecie dzięki blogowi spotykają się Polacy :D Super, że Ci się Brick podobało, bardzo często wracam wspomnieniami do tego miejsca bo było niesamowite…

  • Natalia

    Cześć Olu! Chciałabym bardzo podziękować za niezwykle przydatne informacje! Bez wpisu o Food Corner i rybce z grilla w Matosinhos na pewno bym tam nie trafiła :) nie wiem czy to ja mam takie szczęście czy dzięki Twoim wpisom ale ciagle słyszę tu język polski i rozmowy o tym gdzie jeszcze trzeba zjeść co bardziej sugeruje to drugie :) gratulacje! Natalia

    • haha właśnie słyszałam, że w Porto teraz dużo Polaków i sporo z nich czytało bloga :D Mega mnie to cieszy, super sprawa!
      No i świetnie, że wpis się przydał i dobrze spędziłaś czas :) Pozdrawiam!

  • katiosza

    Dziękuję bardzo za wpisy o Portugalii, a w szczególności o jedzeniu w Porto i Lizbonie, wiele informacji mi się przydało i pozwoliło nakierować na miejsca, do których nie koniecznie udało by mi się trafić, gdyby nie ten blog :) Od siebie dorzucę dobre miejsce do jedzenia, na które trafiłam w drodze do A Sandeira do Porto, która niestety z okazji okresu międzyświątecznego była zamknięta. Restauracyjka (bo malutka) Novo Mondo jest tuż obok, na Rua dos Caldeireiros 73, w której za 5,3 euro można dostać zestaw zupa + drugie danie (na przykład kurczak z ryżem i chipsami ziemniaczanymi) + deser + espresso. Knajpka niepozorna a w porze obiadowej zapełniona po brzegi. Pozdrawiam!

  • Sylwester

    Poszedłem z grupą 18 ludzi z firmy do Food Corner, super miejsce… byliśmy tam przez 3 dni codziennie na kolacji, i o ile w tygodniu po godz. 20 było sporo miejsca, to już w piątek wszystko okupowane przez tubylców… ale można było stoliki pojedyncze znaleźć :)

  • Martine

    A gdzie w Porto wybrać się na francesinhę? I czy w ogóle warto? :D

  • cdq

    Byliśmy 30 czerwca w Restauracji Palato i niestety jedzenie nas rozczarowało. Miejsce przepiękne i lokalizacja super. Owoce morza świeże, ale ich przygotowanie fatalne. Ośmiornica była zgrilowana na węgiel. Ceny też raczej wysokie w porównaniu do okolicznych restauracji. W związku z tym radziłbym sugerować się tripadvisorem i skorzystać z oferty konkurencji, bo wydaje mi się, że Palato się popsuło i bazuje na zdobytej wcześniej renomie.